Janas: Zagramy ofensywnie

Dziś o godz. 19.30 piłkarska reprezentacja Polski zagra mecz ostatniej szansy w eliminacjach do mistrzostw Europy.

Rywalem biało-czerwonych będzie Łotwa, która blisko rok temu wygrała w Warszawie 1:0. Czy podopieczni Pawła Janasa wezmą rewanż i przywiozą trzy punktu do kraju?

Reklama

- Na pewno zagramy bardziej ofensywnie, niż z Estonią. Musimy atakować od pierwszej minuty. Wystawię czterech obrońców, bo trzema to można grać przeciwko San Marino, ale z Łotwą już nie. Obejrzeliśmy kilka ostatnich meczów Łotwy i zauważaliśmy, że są na boisku dwa pola słabiej przez nich strzeżone. Nie powiem jakie, ale postaramy się w nie uderzyć - powiedział Janas w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Zdaniem Janasa dla niektórych zawodników jest to mecz, w którym muszą potwierdzić swój potencjał. Jeśli mecz z Łotwą zakończy się stratą punktów, wielu z nich już nie zagra w koszulce z orłem na piersi.

- Nie odważę się powiedzieć, że niektórym zawodnikom nie zależy na wynikach tej reprezentacji. Problem jest inny - jak coś się nie układa, to oni odpuszczają, nie potrafią się zmobilizować. Są tacy, co potrafią krzyknąć - Bąk, Hajto. Ale to obrońcy. Z przodu nie ma zawodnika, który potrafiłby zebrać kolegów do kupy. Brakuje wojownika, jakim był Świerczewski. Krzynówek czasem się odzywa, ale za rzadko. Więcej mówi Szymkowiak, jednak głównie do siebie, bo wiecznie jest niezadowolony ze swojej gry - zaznaczył Janas.

Pewny wyniku jest Tomasz Hajto, który rozpocznie mecz w podstawowym składzie na środku obrony. - Wygramy, bo mamy lepszą drużynę - powiedział Hajto "Przeglądowi Sportowemu". - Nikogo nie trzeba specjalnie podbudowywać, ani złościć. Każdy z nas przyjechał tutaj wystarczająco zmotywowany - dodaje Hajto.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje