Janas: Ręce opadają

W ostatnim sprawdzianie przed eliminacjami piłkarskich mistrzostw świata Polska przegrała z Danią aż 1:5.

- W tym spotkaniu wyraźnie zabrakło w naszej drużynie lidera. Kogoś, kto w sytuacji, gdy nam nie idzie, potrafi wziąć na siebie ciężar gry i będzie się starał odmienić przebieg wydarzeń na boisku - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" selekcjoner kadry, Paweł Janas.

Reklama

- Gramy nieźle do momentu utraty bramki. Dostajemy gola i nagle wszystko potrafi się zawalić w mgnieniu oka; głowy pospuszczane, o taktyce się zapomina, agresji zaczyna brakować. A to właśnie jest moment, w którym trzeba znaleźć w sobie wolę walki i nawet pograć chwilę samą ambicją, sportową złością. Ręce człowiekowi opadają, gdy wprowadzam po przerwie tylu nowych zawodników, a stylu gry nie jesteśmy w stanie zmienić - stwierdził selekcjoner.

Do pierwszych spotkań eliminacji mistrzostw świata pozostało niewiele czasu. Janas i jego sztab szkoleniowy będą musieli podjąć decyzję do kogo wysłać powołania. Po tym, co pokazali nasi piłkarze w meczu z Danią, selekcjonera czeka trudne zadanie.

- Muszę teraz na spokojnie obejrzeć jeszcze raz kasety z występami reprezentantów, pogadać ze sztabem szkoleniowym i zastanowić się, kogo powołać na mecze eliminacyjne. Niestety, czasu mam bardzo mało, bo już w poniedziałek trzeba wysłać powołania do klubów zagranicznych. Muszę o tym wszystkim jeszcze raz pomyśleć - dodał.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Paweł Janas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje