Jan Żurek: Dziękuję kibicom

Dwa tygodnie temu wyjechał spokojnie na zasłużony odpoczynek jako szkoleniowiec trzeciej drużyny w Polsce. Zamiast spokojnie wygrzewać się na słońcu myślał najpierw o próbie wzmocnienia zespołu, a pod koniec już tylko o tym czym zasłużył sobie na zwolnienie z klubu.

Ogólnie wiadomo, że los polskich trenerów jest w rękach prezesów, którzy często nadużywają swojej władzy. O ile jednak można zrozumieć zwolnienie trenera degradującego zespół do niższej ligi, o tyle ciężko pogodzić się ze zrezygnowaniem z usług człowieka, który z czternastoma niezbyt znanymi zawodnikami zdobył trzecie miejsce w ekstraklasie, który miał za sobą prawie wszystkich kibiców (patrz: nasza ankieta) i z którym jak z nikim rozumieli się piłkarze.

Reklama

Zaraz po powrocie z wakacji Jan Żurek udał się do Piotra Dziurowicza, by usłyszeć o dymisji. Udało nam się go spytać telefonicznie o krótki komentarz i mimo iż akurat przebywał w supermarkecie poświęcił dla nas chwilkę.

- Czuję rozgoryczenie po tym co się stało. Szkoda, bo myślałem że po takim wyniku będzie mi dane dłużej pracować. W Katowicach było mi bardzo dobrze i nie ukrywam, że liczyłem iż poprowadzę klub w rozgrywkach o europejskie puchary. Mogę tylko powtarzać - szkoda i jeszcze raz szkoda. Jestem jednak profesjonalnym trenerem i nie rozdzieram szat. Żałuję, że o wszystkim dowiedziałem się w Turcji z gazety. Teraz pozostaje mi tylko kibicować chłopakom. Jestem przekonany, że przejdą zespół z Macedonii i zagrają dalej. Koniecznie chciałem też podziękować wszystkim kibicom za doping i że nas tak dzielnie wspierali w każdym meczu. Smutno tak się rozstawać.

Dowiedz się więcej na temat: zwolnienia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje