Jak nie Porto to Sporting

Działacze największych portugalskich klubów zakochali się w polskim napastniku. Przedwczoraj portugalskie media doniosły, że sieć zapuszcza na niego FC Porto. Okazuje się jednak, że Marek Saganowski najgorętsze emocje budzi w Sportingu Lizbona.

Wielkim admiratorem talentu Saganowskiego jest trener Sportingu, Paulo Bento. "Bento wygadał się nam, że zrobi wszystko, by ściągnąć do siebie "Sagana" - zdradził "Super Expressowi" Marco Aurelio z portugalskiej gazety "Record".

Reklama

Szkoleniowiec przekonał już do swojego pomysłu działaczy. Na razie ma w kadrze tylko jednego klasowego napastnika - Brazylijczyka Liedsona. Drugim ma być Saganowski. Działacze z Lizbony muszą się jednak spieszyć. Konkurencja nie śpi.

Kilka dni temu pojawiły się informacje o transferze Saganowskiego do FC Porto. "Nie rozmawialiśmy z Vitorią Guimaraes o Saganowskim. Nie mógłbym zawracać głowy piłkarzowi, który walczy o utrzymanie w lidze. To nie w moim stylu - natychmiast zareagował prezes Porto, Pinto da Costa.

Czy to znaczy, że "Sagan" do Porto nie trafi? "Za rok kończy się kontrakt Benniemu McCarthy'emu, czołowemu napastnikowi Porto. Będą go chcieli teraz sprzedać, żeby coś jeszcze zarobić. Na jego miejsce ściągną kogoś dobrego, a że "Sagan" ma w Portugalii znakomitą renomę, to wszystko jest możliwe - tłumaczy Marco Aurelio.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: Saganowski | fc porto | działacze | Porto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje