Jak nie Morientes to Anelka

Rafael Benitez, menedżer Liverpool FC, wciąż zastanawia się nad napastnikiem, który ma wzmocnić "The Reds" podczas zimowego okienka transferowego.

Ostatnio Real Madryt odrzucił propozycję sprzedania za cztery miliony funtów Fernando Morientesa, tak więc uwaga szkoleniowca Liverpool FC powędrowała w stronę Nicolasa Anelki z Manchesteru City.

Reklama

Francuz występował już w "The Reds" będąc na wypożyczeniu w sezonie 2001/02. Teraz jest graczem City, gdzie bardzo chwali go Kevin Keegan, menedżer tego zespołu, który nie chce pozbywać się swojej gwiazdy.

Benitez szuka napastnika, gdyż do końca sezonu, z powodu złamania nogi, został wykluczony Djibril Cisse, a Milan Baros, król strzelców Euro 2004, dopiero niedawno wrócił do gry po kontuzji.

Morientes to pierwszy wybór szkoleniowca, ale "Królewscy" chcą za swojego napastnika nie mniej niż siedem milionów funtów, a ponadto Vanderlei Luxemburgo, nowy trener Realu, sądzi, że "El Moro" ma wciąż przyszłość na Santiago Bernabeu.

- Przedstawiliśmy, ile jesteśmy w stanie zapłacić. Prezydent Florentino Perez zna naszą cenę, a co jest ważniejsze, sam piłkarz chce do nas trafić i nie uważam, aby działacze byli w stanie wpłynąć na jego zdanie - powiedział Benitez. - Ale na wszelki wypadek rozważamy także inne opcje, koncentrując się głównie na Anglii, gdyż piłkarze z Premier League od razu będą wiedzieć jak się tutaj gra. Rozmawiamy z kilkoma agentami, oni podali nam parę nazwisk, ale większość z nich jest za droga - dodał Hiszpan.

AFP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: menedżer | rafael benitez | Fernando Morientes

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama