Historia Barcy według Mourinho, czyli skandal goni skandal

Gdyby posłuchać trenera Realu, Jose Mourinho po pierwszym półfinale LM, to można dojść do wniosku, że ostatnie sezony Barcy to pasmo skandali.

Co ciekawe, UEFA na swojej stronie internetowej ocenzurowała Portugalczyka, co na pewno jest skandalem...

Reklama

Oto co Jose Mourinho powiedział na podium Estadio Santiago Bernabeu zdaniem strony UEFA.com: "Barcelona to znakomity zespół, ale gdyby nie czerwona kartka udałoby nam się bezbramkowo zremisować. Przeciwko dziesięciu zawodnikom grało im się o wiele łatwiej. Rewanż w Barcelonie będzie bardzo trudny, prawie niemożliwy. W zeszłym sezonie, gdy prowadziłem Inter Mediolan, na Camp Nou zdarzył się cud, ale teraz wszystko wskazuje na to, że Real praktycznie odpadł. Pojedziemy do Barcelony z dumą i szacunkiem dla przeciwnika, ale bez PepeSergio Ramosa będzie bardzo trudno. Moje podejście do meczu miało różne etapy. Zakładaliśmy pressing w pomocy i frustrowanie przeciwnika, tak jak to robiliśmy w ostatnich dwóch meczach (w lidze i Pucharze Króla). Wiedzieliśmy, że Emmanuel Adebayor wejdzie w drugiej połowie, a po nim Kaka, ale czerwona kartka wszystko zmieniła. Podjęliśmy ryzyko. Teraz przed nami misja niemal niemożliwa".

Jaka była rzeczywista treść wystąpienia "Mou". "Chciałbym zadać pytanie dlaczego oni tak postępują? Dlaczego Oevreboe? Dlaczego De Bleeckere? Dlaczego Busacca? Dlaczego Stark? Każdy półfinał wygląda tak samo" - zaczął gorzkie żale jeden z najskuteczniejszych trenerów w historii futbolu. Dodał: "Gdybym teraz powiedział co naprawdę myślę o UEFA, to moja kariera byłaby skończona". Gdyby powiedział, co myśli o UEFA - Europejskiej Unii Piłkarskiej. Tę wypowiedź eksponuje na pierwszej stronie madrycki dziennik "Marca". Monolog Mourinho był długi. Zawierał takie oto zdania: "Czasami czuję się zdegustowany żyjąc w takim świecie. Musimy zagrać na Camp Nou bez Pepe, który nic złego nie zrobił, musimy zagrać bez Sergio Ramosa, który też nic złego nie zrobił. A jeśli pierwsi strzelimy gola na Camp Nou, to oni nas znowu zniszczą"; "Dlaczego tak wspaniały zespół jak Barcelona potrzebuje czegoś takiego?"; "Takie zwycięstwo, jak to Barcy nie smakuje"; "Czy to moc reklamy UNICEF-u, a może moc Villara w UEFA"; "Guardiola to wspaniały trener, ale gdybym ja wygrał Ligę Mistrzów w takim stylu, to czułbym się zakłopotany. Pamiętajmy o skandalu na Stamford Bridge, gdzie powinny być cztery karne dla Chelsea. Jeśli teraz Barcelona wygra na Wembley, to też po skandalu na Santiago Bernabeu"; "Dlaczego oni mają takie szczęście, a nie mają go Drogba, Motta, Van Persie, Mourinho?".

To jedno wielkie oskarżenie ze strony Mourinho. W kilka minut napisał słowami na nowo historię Barcelony. Historię, która jest passą kolejnych skandali. Szokujące. Mou przywołuje wykluczenie Didiera Drogby przez Andresa Friska w marcu 2005 roku. Już wówczas Portugalczyk tak zaatakował publicznie sędziego, że ten - bojąc się gróźb ze strony fanów Chelsea - zakończył karierę! Zdaniem Mourinho w przerwie meczu na Camp Nou ówczesny trener rywali, Frank Rijkaard kontaktował się ze Szwedem, co spowodowało taką, a nie inną decyzję Friska względem Drogby.

6 maja 2009 roku na Stamford Briege doszło do niezwykłego boju, prowadzonego przez sędziego z Norwegii Toma Henninga Oevreboe. W pierwszym meczu Chelsea dowodzona przez Guusa Hiddinka zdołała zremisować na Camp Nou bezbramkowo. W rewanżu prowadziła 1-0 po golu Mikaela Essiena. W doliczonym czasie gry Andres Iniesta strzelił na 1-1, co dawało awans "Bluagranie". Jednak już po tym zdarzeniu strzał Michaela Ballacka ręką zatrzymał Samuel Eto'o, czego nie odgwizdał Oevreboe... Wcześniej też z dwa-trzy razy mógł wskazać "na wapno" dla Chelsea.

Rok temu Thiago Motta wyleciał z boiska w 28. minucie półfinału Barcelona - Inter. Jednak "Nerazzurri" wytrwali do końca w dziesiątkę, przegrywając tylko 0-1. To spotkanie prowadził Frank De Bleeckere. Mourinho zapomina jednak, że padł gol na 2-0 dla Barcy - strzelony przez Bojana Krkica, który eliminowałby Inter. W samej końcówce Julio Cesar został pokonany przez Krkicia, ale De Bleeckere nie uznał tego trafienia - dopatrując się zagrania ręką Seidu Keity...

W obecnym sezonie na Camp Nou Massimo Busacca wykluczył Robbina van Persiego, który kopnął piłkę sekundę po gwizdu sędziego. "To jakiś żart" - przekonywał holenderski napastnik Arsenalu. Działo się to przy wyniku 1-1, a w pierwszym spotkaniu "Kanonierzy" wygrali 2-1...

Tak na marginesie Mourinho wywołał wiele nazwisk, ale zapomniał o Terje Hauge, Norwegu który w sezonie 2005/2006 - w 1/8 finału Ligi Mistrzów - wykluczył w 37. minucie Asiera Del Horno. Wówczas Mou też powtarzał publicznie, że gdyby gra toczyła się jedenastu na jedenastu, to Barcelona by ich na Stamford Bridge nie ograła...

Czy podoba wam się historia futbolu ostatnich lat nakreślona w złości przez Mourinho?

Dyskutuj o artykule z Romanem Kołtoniem!

Dowiedz się więcej na temat: Jose Mourinho | Real Madryt | FC Barcelona | Liga Mistrzów

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje