Henryk "Uparty" Kasperczak

"Myślę, że w takiej sprawie powinniśmy rozmawiać nie przez media, ale konkretnie ze sobą. Inaczej ciężko będzie dojść do jakiegokolwiek porozumienia" - wyznał dla "Gazety Krakowskiej" Henryk Kasperczak.

(Były?) szkoleniowiec Wisły Kraków w poniedziałek otrzymał od władz "Białej Gwiazdy" pismo informujące go, że Wisła SSA odwiesiła decyzję dotyczącą wykonywania - zgodnie z jego kontraktem - obowiązków trenersko-menedżerskich.

Reklama

"Pismo nie wyjaśnia nic, dlatego zadzwoniłem do wiceprezesa Pawelca, który je podpisał. Okazało się, że on też nie wie o co chodzi, a podpis złożył, bo takie dostał polecenie. Trochę to dziwne, bo ja jak coś podpisuję, to staram się wiedzieć jakie mogą być konsekwencje tego, że jakąś decyzję firmuję" - wyjaśnił Kasperczak, który nie widzi szans na szybką ugodę w sprawie odszkodowania za zerwanie kontraktu.

"Stoimy twardo na swoich stanowiskach (wg "GK" Kasperczak, który mógłby domagać się odszkodowania w wysokości 900 tys. euro, zgodził się na połowę tej sumy. Wisła gotowa jest zapłacić 200 tys. euro i ani grosza więcej). Ja już i tak wykazałem dużą chęć osiągnięcia kompromisu, a klub w żaden sposób na to nie zareagował. Więcej nie ustąpię, żeby się nie denerwować, zostawiam sprawę prawnikom. Oni mają dokumenty, swoje ekspertyzy, oni przypilnują moich interesów" - stwierdził Kasperczak.

INTERIA.PL/Gazeta Krakowska
Dowiedz się więcej na temat: Henryk Kasperczak | kasperczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje