Hajto: Czuję się na siłach

- Długo czekałem na swoją szansę, ale cieszę się, że trener w końcu na mnie postawił. Nie było jednak łatwo - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Tomasz Hajto, który rozegrał dwusetny mecz w Bundeslidze. Jego FC Nuernberg pokonało VfL Bochum 2:1 i zapewniając sobie utrzymanie w lidze.

- Zagrałem po raz pierwszy po półtoramiesięcznej przerwie i to od razu w meczu o tak dużą stawkę, więc w pierwszej połowie byłem trochę zdenerwowany. Później potwierdziłem jednak, że nadal potrafię grać w piłkę i mogę być przydatny swojej drużynie - podkreślił reprezentant Polski.

Reklama

Niewiele brakowało, a polski obrońca pokonałby własnego bramkarza.

- Próbowałem szczupakiem wybić piłkę poza boisko i pewnie skierowałbym ją do siatki, ale w ostatniej chwili skręciłem głowę. Dlatego na szczęście trafiłem tylko w słupek. Najwyższy czas, aby pech się skończył. Wystarczy, że prześladował mnie przez ostatnie pół roku. Gdybym rzeczywiście strzelił samobója, to pewnie zaraz po meczu zakończyłbym karierę - stwierdził.

- Najpierw miałem kłopoty z miejscem w składzie FC Nuernberg, później cała ta afera i konflikt z trenerem Wolfgangiem Wolfem, na szczęście ostatnio zażegnany... Najbardziej zabolało mnie jednak, gdy selekcjoner Paweł Janas wysłał mnie na trybuny w meczu z Azerbejdżanem. Do dzisiaj się z tym nie pogodziłem - dodał Hajto.

Nie wiadomo, czy Polak w przyszłym sezonie będzie nadal reprezentował barwy Norymbergi.

- Na pewno w czerwcu czeka mnie poważna rozmowa z trenerem Wolfem. Nie chciałbym zaczynać kolejnego sezonu na ławce rezerwowych. Czuję się na siłach, aby nadal grać w podstawowym składzie w Bundeslidze - zakończył Hajto.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: czuj | Tomasz Hajto | Hajto

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje