Grzegorz Lato: Cała plejada trenerów

W bardzo szczerym wywiadzie dla radia TokSport prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej opowiada o swoich wrażeniach z praskiej klęski, wyborze nowego selekcjonera reprezentacji Polski, a także o planach zaproszenia do Polski pięciokrotnych mistrzów świata, Brazylii.

W środę na Stadionie Śląskim w Chorzowie reprezentacja Polski w ostatnim spotkaniu eliminacji do mundialu w RPA podejmie Słowację. Według Laty dla "Biało-czerwonych" jest to dobra okazja do godnego pożegnania się z kwalifikacjami: - Zdajemy sobie sprawę, że walczymy o to, żeby zachować twarz i zakończyć to z honorem, bo nie jedziemy na mistrzostwa do RPA.

Reklama

Lato wrócił jeszcze do spotkania na Letnej w Pradze. Drużyna Stefana Majewskiego przegrała 0:2 z południowymi sąsiadami, ale prezes PZPN widzi kilka pozytywów w grze Polaków, w tym osławione już rzuty rożne: - Myślę, że pierwsza połowa była niezła. Szkoda, że Jakub Błaszczykowski nie strzelił bramki ze swojej sytuacji. Dawno nie było tak, żeby polska reprezentacja miała osiem rzutów rożnych w pierwszej połowie, po których było zagrożenie.

- Wiadomo, jeden błąd w obronie, zrobiło się 0:1 i trzeba było walczyć o wszystko. Drużyna podjęła ryzyko i straciła kolejną bramkę. Tak jest w sporcie, nie zawsze się wygrywa.

Lato nie zgodził się ze stwierdzeniem, że złożona niemal od nowa reprezentacja rozczarowała i nie zaprezentowała się lepiej od tej prowadzonej przez Leo Beenhakkera: - Z tym się nie zgodzę. Ci chłopcy mają duży potencjał. Było paru nowych zawodników, którzy jednak spełnili nasze oczekiwania. Myślę, że ta drużyna grając jeszcze trzy, cztery mecze całkiem inaczej by wyglądało. Nie ukrywam natomiast, i z tym się mogę zgodzić, że pod koniec kadencji Leo Beenhakkera polska reprezentacja grała tragicznie.

Na sugestię prowadzącego rozmowę Waldemara Kordyla z TokSport, że w polskim zespole na pochwały mogą zasługiwać jedynie Wojciech Kowalewski i Arkadiusz Głowacki, odparł: - Myślę, że nie tylko oni. Myślę, że Jeleń zagrał w sumie przyzwoicie, Rosicki bardzo dobrze powalczył... Poprawiony przez dziennikarza dodał: Tak tak, Grosicki.

- Kibice zawsze chcieliby, żeby reprezentacja wygrywała, ale w sporcie nie zawsze tak jest. Nie raz główny faworyt przegrywa, a najlepszym tego przykładem jest Puchar Polski albo rozgrywki europejskie - zakończył wątek sobotniego spotkania szef związku.

Lato zdradził także, że już niedługo polscy kibice poznają nazwisko nowego selekcjonera i nie jest przesądzone, że będzie nim Stefan Majewski. - Dziękuję Stefanowi za to, że podjął się tego w ciężkiej sytuacji. Nie każdy trener by się tego podjął nie wiedząc, że zostanie na tym stanowisku. To jest raz i za to mu dziękuję. Po drugie, znając środowisko dziennikarskie, każdy ma swojego faworyta i promuje go: ten lepszy, ten najlepszy, może zagraniczny? Powiem panu, że jest cała plejada trenerów, z którymi będziemy rozmawiali po tych dwóch meczach. Będziemy ustalać kiedy i z kim rozmawiać i w połowie listopada będzie już właściwy opiekun reprezentacji.

Niedługo minie pierwszy rok prezesury Laty, który w ciągu minionych 12 miesięcy musiał walczyć z ciągłą nagonką ze strony kibiców, dziennikarzy i polityków. Prezes ma jedną odpowiedź na ataki na swoją osobą: - Jeśli chodzi o moją odporność psychiczną, chcę powiedzieć jedno - w tym kraju nie ma żadnych autorytetów. Cieszy mnie jedno - że w ciężkich czasach dałem swoim rodakom trochę słońca, radości i uśmiechu na twarzy.

- Pod takim obstrzałem, pod jakim jest dziś PZPN, dawno chyba nie był. Jesteśmy stowarzyszeniem pozarządowym, apolitycznym Żadna złotówka polskiego podatnika nie wpływa na działalność PZPN. Mieliśmy wszystkie możliwe kontrole - od prokuratury, przez urzędy skarbowe do CBA. Zostaliśmy całkowicie prześwietleni i niestety, mamy czyste ręce - mówi z ironią Lato. - Nie ukrywam, że kiedyś były zaniechania w podejmowaniu ciężkich decyzji. To pokutuje po dzień dzisiejszy nad PZPN - dodaje.

Brak awansu na mistrzostwa świata w RPA nie będzie jedynie dyshonorem i ujmą dla polskich piłkarzy. Fiasko eliminacyjne może wpłynąć także na kondycję budżetu Związku. Według różnych wyliczeń, do kasy PZPN nie wpłynie około 20 mln euro, ale Lato ma już pewien plan, jak sobie z tym poradzić: - Jaka to będzie suma jeszcze nie wiadomo. FIFA nie ustaliła jeszcze dokładnych kwot za grę w finałach i konkretne miejsca. Nie ukrywam, że będą to duże sumy i ich brak będzie odczuwalny.

- Trzeba będzie troszeczkę przykrócić pasek i przez te dwa i pół roku oszczędzać. Z drugiej strony budujemy piękne stadiony, na których przed EURO 2012 muszą odbyć się mecze. Zabiegamy już o sparingpartnerów z najwyższej półki. Jeśli uda nam się zakontraktować Brazylię, Niemcy czy Anglię, to mam nadzieję, że zmiana co do zapełnienia stadionów ulegną zmianie. Jesteśmy w trakcie rozmów, trzeba to zarezerwować z wyprzedzeniem - uchyla rąbka tajemnicy Lato.

Wracając do samego spotkania ze Słowacją Lato jest optymistą: - Będzie to ciężki mecz. Trzeba zrozumieć jedno - Słowacja myślała, że przynajmniej zremisuje u siebie ze Słowenią i wtedy awansowałaby z pierwszego miejsca. Teraz ma problem, bo jedynie zwycięstwo z nami daje im pierwsze miejsce. Każdy inny wynik może ich skazać na grę w barażach. Myślę, że po ciężkiej walce wygramy 2:1.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | RPA | PZPN | reprezentacja | lato | Grzegorz Lato

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje