"Gorące" pytania po meczu z Łotwą

Po każdym meczu naszej reprezentacji na usta cisną się przeróżne "gorące" pytania.

Zadając je i odpowiadając na nie postaramy się podsumowywać kolejne występy polskiej kadry w eliminacjach ME 2004.

Reklama

Nasz cykl rozpoczynamy od pojedynku z Łotwą, którego wynik odbił się bardzo głośnym echem wśród ludzi interesujących reprezentacyjną piłką.

- Czy Boniek powinien odjeść?

- Nie. Stefan Kisielewski powiedział kiedyś, że od samego mieszania herbata nie stanie się słodsza. Praca Bońka z kadrą dopiero się rozpoczęła, a przecież prawdziwych mężczyzn poznajemy...

- Czy mamy drużynę?

- Oczywiście, że nie. Mecz z Łotwą pokazał, że nie ma nawet jej zalążka. Brakowało współpracy pomiędzy formacjami i zawodnikami. Może receptą byłoby powoływanie formacji z poszczególnych klubów, bo na długie zgrupowania nie ma co liczyć.

- Czy droga (odmłodzenie zespołu) obrana przez Bońka jest słuszna?

- Mimo wszystko tak. Nie ma co liczyć, że poprzedni kadrowicze zwojują coś więcej, a z upływem czasu grać mogą tylko gorzej. Ponadto indywidualne umiejętności obecnych kadrowiczów na pewno są wysokie.

- Ale czy Ci, których Boniek powołuje teraz będą grać lepiej?

- Powinni. Nasz selekcjoner ma jasną wizję zespołu i czas będzie pracował na jego korzyść. Zawodnicy są młodzi i będą grać coraz lepiej, a zespół powinien się cementować. Co więcej można postąpić jeszcze bardziej radykalnie i sięgnąć po paru graczy z obecnej młodzieżówki - nie mamy nic do stracenia.

- Jaki jest największy problem Bońka?

- Bezsprzecznie II linia. Ta formacja praktycznie nie istnieje. Ważnym, podstawowym ogniwem powinien być w niej Jacek Krzynówek (po powrocie po kontuzji) i wokół niego trzeba budować resztę.

- Czy Olisadebe znów byłby zbawcą?

Trzeba być bardzo naiwnym, by w to wierzyć. Napastnicy, których powołał Boniek, to najlepsi jakich w tej chwili mamy. Problem w małym wsparciu z drugiej linii. No i do tego nie mieli w sobotę swojego dnia.

- Jak ocenić występ debiutującego w kadrze Łukasza Surmy?

- To zależy czego od niego oczekiwano. Surma zagrał przyzwoicie (może trochę za duże inklinacje do "małej" gry) i błędem byłoby skreślanie go, bo to nie on ponosi główną odpowiedzialność za wynik. Nawet najlepszy klubowy rozgrywający nie będzie grał rewelacyjnie w swoim debiucie w nowym otoczeniu.

- A po za tym, kto grał dobrze?

- Nikt.

- Czy Jerzy Dudek mógł obronić strzał Laizansa?

- Mógł, ale nie można obwiniać naszego bramkarza za puszczenie takiego gola. Zawiniła obrona, kryjąca na "radar" gracza z Łotwy. Niepokojące jest jedno: Dudek od dłuższego czasu nie zagrał w reprezentacji wielkiego meczu. Dla takiej drużyny jak nasza (i nie tylko - patrz Niemcy) jest to niezbędne, by odnosić sukcesy. Poza tym, czym się różni wielki bramkarz od pozostałych? Że broni strzały, które są nie do obrony.

- Czy zmiany w trakcie meczu były trafione?

- Nie. Po kilku pod rząd fatalnych zagraniach Dawidowskiego Boniek zdjął z boiska... Kosowskiego. Za wyróżniającego się - choć nieskutecznego - Wichniarka na boisko wszedł równie nieskuteczny, a do tego już niewyróżniający się Marcin Żewłakow. Do tego pomysł zrzucenia ciężaru rozgrywania w meczu o punkty i przy niekorzystnym wyniku na barki debiutanta... Bez komentarza.

- Czego powinna naszych piłkarzy nauczyć porażka z Łotwą?

- Pokory i poszanowania każdego rywala. Nasi "gwiazdorzy" już przed meczem czuli się zwycięzcami. Taka wpadka tylko zaprocentuje na przyszłość. Poza tym Łotysze pokazali nam jak należy rozgrywać piłkę. Szybkie podania na pierwszy kontakt bez zbędnego grania górną piłką (przerzuty Hajto doprowadzały nas do furii), czyli to co jest dominująca tendencją gry w dzisiejszym futbolu.

- Co dalej?

- Boniek powiedział: - To tylko piłka, gramy dalej. I tak naprawdę miał rację, bo... nie pozostaje nam nic innego.

Dowiedz się więcej na temat: pytanie | Boniek | pytania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje