Głowacki: Nie pomógłbym

Arkadiusz Głowacki od początku lipca leczy poważną kontuzję i rywalizacji Wisły z Anderlechtem mógł przyglądać się tylko z trybun. Jego brak w linii defensywnej krakowian było widać szczególnie w meczu rozegranym w Brukseli.

- Anderlecht był lepszy i awansował zasłużenie - powiedział "Przeglądowi Sportowemu" Arkadiusz Głowacki. - Szkoda, że w rewanżu nie udało się strzelić bramki, bo to mogłoby odwrócić losy meczu.

Reklama

- Moja obecność na boisku nie miałaby większego znaczenia. Zmieniła się przecież połowa drużyny, a w tak krótkim czasie ciężko jest odbudować siłę zespołu. Zgranie i poukładanie drużyny na nowo nie jest procesem łatwym. Na pewno Wisła będzie grała jeszcze lepiej, potrzeba tylko trochę cierpliwości.

- Wisłę za trzy tygodnie czeka pierwszy mecz w Pucharze UEFA. Na razie trudno powiedzieć czy w nim zagram. Mam naprawdę duże zaległości treningowe po kontuzji naciągnięcia wiązadeł i powrót do normalnej dyspozycji trochę potrwa - dodał Głowacki.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Arkadiusz Głowacki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje