GKS: Zatrzymać Brożka

Tak słabej rundy w Katowicach chyba nikt nie pamięta. GKS nie tylko przegrał większość spotkań, ale też uczynił to w beznadziejnym stylu, tracąc w wielu meczach po kilka bramek.

Brak bramkarza o klasie ligowej, niedoświadczona obrona i coraz słabiej grający rutyniarze, nietrafione transfery, plaga kontuzji i wreszcie zmiana trenera w niezbyt odpowiednim momencie - to wszystko złożyło się na postawę zespołu, który przerwę zimową spędzi na ostatnim miejscu w tabeli. Do historii klubu przejdzie też klęska w Lubinie z Zagłębiem 0-7. I to wszystko w roku obchodów czterdziestolecia klubu.

Reklama

Wśród kibiców ciężko o optymizm. Prezes Piotr Dziurowicz zapowiada liczne transfery, ale od kilku lat w Katowicach nie mają nosa do dobrych nabytków. Wielu piłkarzy grających niegdyś w GKS ( z Piotrem Świerczewskim na czele) zapowiada powroty do klubu, ale czy ich chęć pomocy usunie na dalszy plan finansowe problemy zespołu? Póki co jedyną nadzieją kibiców zdaje się być Paweł Brożek. Wypożyczony z Wisły Kraków napastnik jest najjaśniejszą postacią nie tylko GKS, ale i reprezentacji młodzieżowej Władysława Żmudy. Po Brożka zgłaszają się już kluby europejskie, ale na razie obowiązuje go jeszcze kontrakt z katowiczanami. Właśnie zatrzymanie tego zawodnika na Bukowej powinno być w tej chwili priorytetem dla prezesa Piotra Dziurowicza.

- Fatalna jesień, ostatnie miejsce w tabeli. Nie wpływa to chyba dobrze na morale zespołu?

Paweł Brożek: - Jak na te wyniki atmosfera w zespole jest bardzo dobra. Wprawdzie osiągane rezultaty w żaden sposób jej nie poprawiają i nie podtrzymują nas na duchu, ale nie załamujemy się i wspólnie mobilizujemy do walki. Mam nadzieję, że wiosną to powinno zaprocentować na boisku, tak by charakterem móc powalczyć z każdym rywalem.

- Nie ma wątpliwości, że jesteście najsłabszym zespołem w pierwszej lidze. W czym tkwi przyczyna?

- Nie ma co ukrywać, że problemem są przede wszystkim pieniądze. GKS od lat uchodzi za klub o niskim budżecie i to nie jest dla nikogo tajemnicą. Pieniądze wprawdzie na boisku nie grają, ale w dużej mierze decydują o obliczu zespołu. Najlepiej to widać na naszym przykładzie.

- W Katowicach jest pan już od roku. Latem było kilka innych ofert, ale jednak zdecydował się pan pozostać na Bukowej. Nie lepiej było pójść śladem brata do Zabrza?

- Z całą stanowczością odpowiadam, że nie. Nie żałuję, że pozostałem w Katowicach. To była moja świadoma decyzja i jestem z niej zadowolony. Mogłem wraz z bratem pójść do Górnika, ale po prostu nie chciałem.

- W mediach coraz częściej padają komentarze, że zamiast marnować się w słabym GKS, powinien pan siedzieć na ławce rezerwowych Wisły i walczyć o miejsce w składzie z reprezentantami Polski?

- Ja natomiast uważam, że jest inaczej. Każdy ma prawo do swojej opinii, ale jeśli ktoś mówi, że lepiej jest siedzieć na ławce niż grać to chyba nie miał zbyt wiele do czynienia z piłką nożną. W Wiśle byłbym tylko zmiennikiem, a tutaj mogę cały czas grać i się rozwijać. Zapewniam, że dopóki reprezentuję barwy GKS będę grał najlepiej jak umiem. Na pewno nie zaszkodzi mi to w przyszłości.

- W trakcie sezonu nastąpiła w GKS zmiana trenera. Wojciecha Boreckiego zastąpił Mieczysław Broniszewski, po czym przegraliście w Lubinie 0-7. Był to dobry moment na zmianę?

- Nie będę tego komentować, bo to nie należy do mnie. Obaj trenerzy różnią się od siebie, ale to przecież nie piłkarze mają oceniać trenerów.

- Jest szansa, by w przyszłym sezonie ekstraklasa pozostała na Bukowej?

- Sytuacja dobra nie jest i gorzej już chyba być nie może. Gramy słabo i takie też jest nasze miejsce w lidze. Zapowiadane są wzmocnienia i tylko w tym należy upatrywać szans na utrzymanie się w ekstraklasie. Jeśli dojdą wartościowi zawodnicy, na pewno wiosną powalczymy z każdym.

- Dobra postawa w lidze i młodzieżowej reprezentacji Polski sprawiła, że prezesi różnych klubów zaczynają dopytywać się o braci Brożków.

- Na razie są to tylko prasowe doniesienia. Wbrew temu co można przeczytać w gazetach na razie nie wybieram się ani do Walii, ani nigdzie indziej. Teraz kończymy rundę jesienną i myślę, że dopiero w grudniu może wyjaśnić się coś więcej. Kontrakt w Katowicach mam podpisany do czerwca, więc póki co jestem zawodnikiem GKS. Ja akurat mam tutaj niewiele do powiedzenia, bo o wszystkim decydować będą działacze Wisły Kraków, której zawodnikiem znów stanę się w czerwcu.

Michał Wiechula

Dowiedz się więcej na temat: zatrzymana | zatrzymanie | Katowice | gks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje