Gerrard: Przemeblowałem dom, by zmieścić puchary

Kapitan i ikona ostatnich lat drużyny FC Liverpool - Steven Gerrard przemeblował dom, aby zrobić w nim miejsce na liczne trofea, które wywalczył z The Reds i reprezentacją Anglii. Pomocnik Liverpoolu nie ukrywa, że nadal brakuje mu jednego tytułu, o którym marzy. To mistrzostwo Premiership.

- Połączyłem dwa pokoje w jeden, by zebrać wszystkie swoje trofea, jakie osiągnąłem w Liverpoolu i reprezentacji Anglii. Tam między innymi mam zdjęcie z podium w Stambule (po zdobyciu Pucharu Ligi Mistrzów). To moje największe osiągnięcie jak do tej pory, jednak mam nadzieję, że zdobędę jeszcze co nieco w ciągu następnych kilku lat. Za każdym razem, gdy znajduję się w tym pokoju, rozmyślam, jak mógłbym przemeblować niektóre ze zdjęć, pamiątek i pucharów, by znalazło się miejsce na to wyjątkowe, długo wyczekiwane. Wiele bym bowiem oddał, by pojawiła się w końcu fotografia przedstawiająca moich kolegów i mnie dzierżących puchar za mistrzostwo Premier League - nie kryje Gerrard.

Reklama

Kapitan "The Reds" nie chciałby zakończyć kariery bez mistrzostwa. - Przecież już tyle sezonów o nie walczę. Skończyłem 29 lat, tak więc zdaję sobie sprawę, że czas nie działa na moją korzyść. Mam nadzieję, że zdobycie tytułu nie stanie się moją obsesją. My wierzymy, że w końcu nam się powiedzie zrealizowanie tego celu - zapewnia Steve Gerrard.

Piłkarz jest przekonany, że gdyby w tym sezonie udało się zdobyć tytuł, to cały Liverpool "eksplodowałby z radości. - Tak było po Stambule, ze względu na sposób, w jaki zdobyliśmy Puchar Ligi Mistrzów. Kibice pisali nawet o tym wiersze i piosenki. Ze względu na to, że od ostatniego mistrzostwa kraju minęło już tyle lat, jestem przekonany, że po jego ponownym zdobyciu, triumf byłby chyba większy, niż po zwycięstwie w 2005 roku w Champions League - przewiduje.

Zdobycie mistrzostwa Anglii to cel nadrzędny Liverpoolu i wszystko jest mu podporządkowane. - Dla mnie osobiście triumf w lidze byłby całkowitym spełnieniem. Bo przejście do innego zespołu i zdobycie wówczas mistrzostwa w ogóle nie wchodzi w rachubę. Nie poddam się na Anfield do samego końca - deklaruję Steven Gerrard na antenie LiverpoolTV.

Steven Gerrard nie dramatyzuje po przegranym meczu na inaugurację nowego sezonu z Tottenham Hotspur. Kapitan "Czerwonych" uważa, że pozyskanie nowych zawodników oraz powrót do klubu Kenny`ego Dalglisha, (były świetny napastnik i trener "The Reds" został szkoleniowcem w akademii piłkarskiej, współpracuje też z działem marketingu jako ambasador klubu), mają być zwiastunem tego, na co Liverpool czeka od 19 lat, czyli mistrzostwo Anglii. Według Gerrarda, nie ma braków w ustawieniu, a jedyne, co potrzeba piłkarzom Liverpoolu, to tylko żelazna konsekwencja w dążeniu do celu.

- Sprowadzenie Kenny`ego to wielki zastrzyk energii dla nas wszystkich - zapewnia Gerrard.

Steve ma nadzieję, że w tym roku drużyna będzie regularnie wygrywała: - Remisy z zeszłego sezonu nas wiele kosztowały. Jesteśmy na tyle dobrą ekipą, że stać nas na zdobycie tytułu. Nasz bramkarz jest najlepszy na świecie (Jose Manuel Reina - przyp. red.), mamy solidną obronę, a w ataku człowieka, który potrafi sam wygrać mecz (Fernando Torres - przyp. red.). Z roku na rok coraz ciężej triumfować w Premier League. Forma i punkty z zeszłego roku byłyby wystarczająca niejednokrotnie, by zająć pierwsze miejsce. A skończyliśmy jako wicemistrzowie. Nie ma zatem miejsca na żadne błędy - przestrzega siebie i kolegów kapitan Liverpoolu.

- Pozyskanie graczy: Glena JohnsonaAlberto Aquilaniego oraz ambasadora klubu Dalglisha to wystarczający dowód na to, że nadchodzący sezon będzie wyjątkowy - uważa Steven Gerrard.

Dowiedz się więcej na temat: puchary | kapitan | Gerrard

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje