Frankowski: Nie przeżywać za mocno

- Na ten punkt zapracowała cała drużyna, chociaż wcale łatwo nie było. Gospodarze popisali się fantastyczną, prawie stuprocentową skutecznością - wyznał dla "PS" po meczu w Płocku Tomasz Frankowski.

Napastnik "Białej Gwiazdy" trzy minuty przed końcem meczu strzelił gola, dzięki któremu mistrzowie Polski podzielili się punktami w sobotę z Wisłą Płock.

Reklama

- Ten gol strzelony w Płocku bardzo mnie uradował. Po dłuższej przerwie wreszcie grałem przez całe 90 minut, ale nie mam pojęcia, czy ta bramka pozwoli mi na regularne występy w pierwszym zespole - martwi się popularny "Franek", który jednak nie obawia się sobotniej konfrontacji z Legią.

- Mam dobry bilans w konfrontacji z legionistami. Dotychczas strzeliłem Legii 6 bramek w rozgrywkach ligowych. Wszyscy ostatnio chwalą Legię, ale dopiero mecz z nami będzie dla warszawskiej drużyny prawdziwym testem. Osobiście podchodzę do tego meczu z umiarem. Jest bowiem taka zasada, żeby za mocno nie przeżywać, bo potem nogi odmawiają posłuszeństwa - wyjaśnił Frankowski.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Płock | frankowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje