Frankowski: Atakowali nas nie byle jacy piłkarze

Nowy selekcjoner reprezentacji Polski powołał na towarzyski mecz z Danią wielkich nieobecnych podczas mistrzostw świata w Niemczech - Jerzego Dudka i Tomasza Frankowskiego. Obaj wystąpili w podstawowym składzie, ale nie zapobiegli porażce w Odense (0:2).

- Przed meczem z Finami wiemy, co trzeba poprawiać. Dostaliśmy od Duńczyków lekcję, jak nowocześnie grający zespół powinien się przesuwać na boisku - powiedział Dudek w "Rzeczpospolitej".

Reklama

- Trener Beenhakker mówi nam, że najważniejsze to czuć głód sukcesu i piłki. Widać, że jeszcze musi w nas ten głód rozbudzić - dodał bramkarz reprezentacji Polski i FC Liverpool.

- Widać, że trener ma ciekawe pomysły na grę. Trzeba je tylko realizować, a przeciw Duńczykom się nie udało. Miałem dwie dobre sytuacje, ale się zawahałem. Za dużo było niedokładnych podań, ale też atakowali nas nie byle jacy piłkarze. Nadzieja w tym, że z Finami i Serbami zagramy u siebie - ocenił Frankowski spotkanie z Danią.

- Od mundialu nasz główny problem się nie zmienił: jak nie walczymy z całych sił, to mamy kłopoty. Może trochę nas usztywniła świadomość, że po raz pierwszy gramy dla tego trenera, często podawaliśmy sobie piłkę niedokładnie. Za duże były odległości między obroną, pomocą i atakiem. Ale najważniejsze, że nie przyjechaliśmy się tylko bronić - stwierdził Maciej Żurawski, który debiutował w kadrze w roli kapitana.

Zobacz galerię zdjęć z meczu Dania - Polska

Rzeczpospolita/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: frankowski | jacy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama