Franciszka Smudy włoskie przypadki

Drużyny prowadzone przez Franciszka Smudę mają wyjątkowe szczęście do pucharowych potyczek z ekipami z włoskiej Serie A.

W ciągu czterech lat na drodze kolejno Widzewa Łódź, Wisły Kraków i Legii Warszawa grających wówczas pod czujnym trenerskim okiem Franza konsekwentnie stawały Parma i Udinese. Włoska przygoda Smudy rozpoczęła się od mocnego akcentu w 1997 roku, gdy Widzew dwukrotnie w eliminacjach Ligi Mistrzów musiał uznać wyższość AC Parmy (1:3 w Łodzi i 0:4 na wyjeździe). Mistrz polski nie zagrał więc w Champions League, ale mógł sprawdzić się w Pucharze UEFA. I tu ślepy los zetknął łódzką jedenastkę z drużyną z Półwyspu Apenińskiego . Widzew co prawda w kraju ograł Udinese 1:0, ale we Włoszech dostał srogie lanie (3:0) i pożegnał się z europejską piłką.

Reklama

Rok później Smuda miał okazję do rewanżu. Zaciekle wraz z Wisłą walczył bowiem w II rundzie Pucharu UEFA z AC Parmą. Wyniki 1:1 w Krakowie i 1:2 we Włoszech ujmy nie przynoszą, ale to Parma zagrała o wyższe laury.

Po raz czwarty Smuda zetknął się z Wochami dwa lata temu, gdy kierowana przez niego Legia Warszawa poległa w Pucharze UEFA z Udinese (1:1 w Warszawie i 0:1 na wyjeździe). Bilans ośmiu potyczek: 5 porażwk, 1 zwycięstwo i 2 remisy - ale ani razu polska drużyna nie awansowała do dalszych gier.

Czy dzisiejsze starcie w Trieście Wisły pod batutą Smudy z Interem Mediolan będzie krokiem ku przerwaniu fatalnej passy potyczek z włoskimi drużynami?

Dowiedz się więcej na temat: Udinese | UEFA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje