Franciszek Smuda: Z Niemcami zagra, choćby w gipsie

- Mecz mi się podobał. Przede wszystkim dlatego, że moi piłkarze dali z siebie wszystko - powiedział selekcjoner reprezentacji Polski Franciszek Smuda po meczu z Meksykiem (1-1)

- Spotkanie było szybkie, obie drużyny sporo ryzykowały chcąc rozgrywać jak najczęściej z pierwszej piłki. Czuję, że zespół nabiera wiary w siebie, to bardzo ważne przed Euro 2012, bo na nim mamy wyjść z grupy - dodał Smuda.

Reklama

- Patryk Małecki dostał szansę, wiedział, że zagra przynajmniej 45 minut, nawet gdyby Kuba Błaszczykowski nie doznał kontuzji. Jestem z Małeckiego zadowolony. Sytuację z Obraniakiem widziałem z bliska, Meksykanin uderzył go łokciem, a Ludo go odepchnął. O dziwo o czerwonej kartce nie zdecydował arbiter rumuński, ale techniczny, Polak Paweł Gil do którego możemy mieć żal. Choć gra w dziesiątkę była ciekawym doświadczeniem, moi gracze powalczyli o ten remis z wielką determinacją. Na boisku było sporo chaosu, ale daliśmy radę rywalowi, który bardzo dobrze i dokładnie rozgrywał piłkę - stwierdził szkoleniowiec "Biało-czerwonych".

- Czy kontuzja Kuby jest groźna? Z Niemcami zagra, choćby w gipsie. Czy ten mecz wtorkowy będzie dla mnie meczem życia? Na to pytanie odpowiem po spotkaniu. Wyjdziemy na stadion w Gdańsku żeby wygrać, bez względu na to, jak wielkie wrażenie robi sześć bramek wbitych przez Niemców Austriakom. W nas wywoła to tylko większą motywację - podkreślił Smuda.

Notował Dariusz Wołowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje