Finał Pucharu Polski bez telewizji

- Proponowaliśmy stacjom telewizyjnym przeprowadzenie transmisji za darmo. Nikt się nie zgłosił. Dla mnie to kompromitacja telewizji publicznej. - mówi zbulwersowany prezes Wisły Płock Krzysztof Dmoszyński.

Żadna stacja TV nie pokaże niestety finałowych spotkań Pucharu Polski, stąd trudno się dziwić oburzeniu płockich działaczy, bowiem z pewnością takie same odczucia panują wśród kibiców. Zaskoczony postawą stacji telewizyjnych jest również prezes SSA Wisła Bogdan Basałaj. - Ze sprzedaży praw transmisji chcieliśmy pokryć tylko organizację meczu. Wysłaliśmy kilka ofert. Odpowiedziała jedynie TVP3, która chciała transmitować tylko drugą połowę.

Reklama

Szef redakcji sportowej TVP Janusz Basałaj tłumaczy ten fakt tym, że pieniądze z abonamentów zostały już wydane na atrakcyjniejsze wyjazdy. - Zakupiliśmy wiosenne mecze LM na które poszły środki z rezerw - wyjaśnia Basałaj. Również dyrektor działu sportowego Polsatu Marian Kmita ma "alibi". - Pokazujemy polskiej publiczności siatkówkę, koszykówkę, piłkę ręczna i hokej na lodzie. Myślę, że to nie jest mało - tłumaczy z kolei Kmita.

Daleko naszym rozgrywkom do rangi i zainteresowania FA Cup w Anglii. Puchar Polski staje się niechcianym przez nikogo produktem, a przecież rozgrywki te obfitują w liczne niespodzianki i sensacje, dając szanse pokazanie się klubom z "niższych" frontów. Rok temu zawieszono rozgrywki Pucharu Ligi. Czy podobny los ma spotkać Puchar Polski?

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: finał

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje