Engel: Nie było chaosu

- Nie było żadnego chaosu. Wszystko jest poukładane jak należy, każdy ma swoją działkę i wie, co ma robić. Ja odpowiadam za sprawy szkoleniowe. Za mną pierwszy trening. To była ciekawa obserwacja - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" nowy trener Wisły Kraków, Jerzy Engel.

Nowy szkoleniowiec podjął pierwsze decyzje personalne przesuwając do rezerw Nikolę Mijailovica, Vlastimila Vidliczkę i Kamila Kuzerę.

Reklama

- Przyczyny są proste. W Wiśle było kilku zawodników obciążających budżet, a nie świadczących oczekiwanych usług. Nasza polityka jest taka, aby iść w jakość, a nie ilość. Nie 35 zawodników na etatach, jak to był dotychczas, ale 23, maksymalnie 25. Ich klasa piłkarska musi odpowiadać nie tylko wymogom naszej ligi, ale także europejskim - tłumaczył były selekcjoner reprezentacji. Po tych decyzjach defensywa "Białej Gwiazdy" nie wygląda najlepiej. Na dodatek nie wiadomo, kiedy do gry będzie zdolny Arkadiusz Głowacki, a podczas zgrupowania w Zakopanem Jackowi Paszulewiczowi pękła kość stopy prawej nogi.

- Dlatego zintensyfikowaliśmy poszukiwania kandydatów do gry w Wiśle. Razem z Grzegorzem Mielcraskim oglądaliśmy wiele kaset. Mogę zapewnić kibiców, że wybierzemy takich piłkarzy, którzy będą wartościowi, ale też w zasięgu finansowym naszego budżetu. Jeśli chodzi o bocznych obrońców, to mamy już podstawowych zawodników, potrzebujemy więc solidnych dublerów, natomiast na środek obrony musi przyjść znakomity piłkarz - wyjaśnił trener.

- Kalu Uche zadeklarował współpracę. Bardzo się z tego cieszę. Tak się złożyło, że przypadkiem jechaliśmy z Warszawy do Krakowa tym samym pociągiem. Była okazja do dłuższej rozmowy. Przy dobrym przygotowaniu fizycznym na pewno będzie nam w stanie pomóc. Swoją klasę pokazał już wcześniej. Myślę, że z Konradem Gołosiem stworzy duet ofensywnych zawodników. Zresztą drugą linię mamy dobrze obsadzoną, tworzy ją dwóch bardzo dobrych defensywnych pomocników - Radek Sobolewski i Mauro Cantoro. Również na skrzydłach jest ostra rywalizacja - stwierdził Engel, który w zbliżającym się sezonie liczy na Marcina Kuźbę.

- Ma ogromne możliwości. To może być jego sezon. Nie zmienia to jednak faktu, że szukamy napastnika. Takiego, który potrafi dobrze grać i strzelać bramki. Wzrost, waga nie ma znaczenia. To musi być piłkarz doświadczony, który nie przyjdzie do Wisły dopiero uczyć się gry, ale wniesie nową jakość - dodał Engel.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: engel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje