Ekwueme znów zaginiony

Po raz kolejny działacze Wisły Płock nie mogą się doczekać na powrót do Polski Emmanuela Ekwueme.

Nigeryjczyk miał pojawić się w Płocku 1 lipca, a nadal go nie ma. - Nie mamy z Ekwueme żadnego kontaktu. Już nawet zapchaliśmy mu skrzynkę pocztową - mówi rzecznik Wisły, Maciej Wiącek - Na pewno zawodnik otrzyma karę finansową.

Reklama

Tymczasem dziennikarzowi "Przeglądu Sportowego" udało się dodzwonić na komórkę piłkarza. Nigeryjczyk, jak zawsze, miał wiele usprawiedliwień na swoje spóźnienie.

- 5 lipca reprezentacja Nigerii miała grać mecz z Ekwadorem w USA. Do Płocka został wysłany faks z powołaniem dla mnie. Jak się później dowiedziałem, prezes Dmoszyński odmówił, jednak do Nigerii żaden faks z taką informacją nie dotarł - opowiada Ekwueme - Dopiero później działacze o braku zgody poinformowali mnie telefonicznie. Może były zakłócenia na łączach?

- 2 lipca mieliśmy lecieć do USA. Ale właśnie wtedy doszło w Nigerii do ogólnokrajowego strajku. W Lagos wstrzymano wszystkie wyloty z międzynarodowego lotniska. Strajk trwał tydzień i podobnie jak Kalu Uche nie mogłem przylecieć do Polski. Uche miał jednak wystawiony bilet kilka dni później niż ja i zachował on ważność po zakończeniu strajku, a ja musiałem kupić nowy - kontynuuje "Tolek" - A tego nie mogłem zrobić. Raz - bo był strajk. Dwa - bo mój paszport był w ambasadzie amerykańskiej, gdzie miałem dostać wizę przed wyjazdem reprezentacji. A z powodu strajku ambasada nie pracowała... Dopiero po zakończeniu strajku udało mi się załatwić bilet i 16 lipca wylatuję z Lagos, a w czwartek powinienem być w Płocku - kończy wyjaśnienia Ekwueme.

Dziennikarze "PS" skonfrontowali opowieść Nigeryjczyka z informacjami uzyskanymi w polskiej ambasadzie w Nigerii.

- Rzeczywiście od 2 do 11 lipca cały kraj był sparaliżowany przez strajk. Rząd postanowił bowiem o 50% podnieść cenę benzyny - mówi zastępca ambasadora Przemysław Niesiołowski - Na liniach wewnętrznych nie kursowały samoloty, ani autobusy. Połączenia międzykontynentalne obsługiwane przez linie zagraniczne funkcjonowały jednak normalnie.

- A nazwisko tego piłkarza pamiętam. Miał lecieć do Polski z żoną i synkiem. Wizy otrzymali, więc z naszej strony przeszkód nie było - dodaje Niesiołowski.

Co ciekawe Ekwueme na pytanie jednego z dziennikarzy odpowiedział, że żony nie ma. Nie wspominając o synu... Czy w wyjaśnieniach o strajku był równie prezycyjny?

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: zaginięcie | zaginione | nigeryjczyk | Płock | strajk | działacze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama