"Ebi" myśli po holendersku

Euzebiusz Smolarek wciąż poznaje polskie zwyczaje. Wychowany w Holandii piłkarz, powołany do reprezentacji na mecze z Irlandią Płn. i Anglią w ramach eliminacji MŚ 2006, nie zawsze rozumie zachowanie selekcjonera Pawła Janasa.

"Chyba za bardzo myślałem po holendersku. W Holandii jest tak, że trener zawsze kontaktuję się z zawodnikiem. Dzwoni, pyta o formę, pozycję na boisku, informuje o powołaniu. W Polsce jest inaczej. Dzwoni kierownik albo inni ludzie ze sztabu. Dopiero poznaję polskie zwyczaje. Przecież wychowałem się w Holandii" - powiedział w "Fakcie" Smolarek.

Reklama

"Ebi" jest też zdziwiony powołaniem akurat w tym momencie. "Teraz nie gram w Feyenoordzie, ale bardzo się cieszę, że dostałem powołanie" - stwierdził.

INTERIA.PL/Fakt
Dowiedz się więcej na temat: zwyczaje | myśli | EBI

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje