"Ebi" i spółka rozbici w Sewilli

Euzebiusz Smolarek spędzi święta w nie najlepszym humorze. Jego Racing Santander doznał srogiej porażki z FC Sevilla 1:4 (0:1) w sobotnim meczu 17. kolejki Primera Division.

Prowadzenie dla Sevilli zdobył w 25. minucie Frederic Kanoute, który wykorzystał dokładne podanie Daniela Alvesa i z bliska pokonał bramkarza Racingu. Nadzieje na wywiezienie korzystnego wyniku z Sewilli dał Racingowi Ezekiel Garay. Cztery minuty po przerwie ten zawodnik strzałem głową doprowadził do remisu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jorge Lopeza.

Reklama

Gospodarzy na ponowne prowadzenie wyprowadził rezerwowy Ernesto Chevanton. W 66. minucie Chevanton popisał się pięknym uderzeniem z rzutu wolnego.

Goście kończyli mecz w "dziesiątkę". Niespełna kwadrans przez końcem spotkania drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył strzelec bramki dla Racingu Garay. Przewagę jednego zawodnika wykorzystali podopieczni Manolo Jimeneza. W ostatnich pięciu minutach Jesus Navas i Adriano przypieczętowali wygraną Sevilli.

Smolarek wybiegł w podstawowym składzie. Reprezentant Polski przebywał na boisku do 82. minuty, kiedy to został zmieniony przez Sergio Sancheza.

Gole Nikoli Zigica i Davida Silvy w ostatnim kwadransie uratowały Valencia CF remis w wyjazdowym meczu z Realem Saragossa 2:2. "Zespół zaprezentował wspaniały hart ducha. Piłkarze mogą być dumni, że przegrywając 0:2 zdołali doprowadzić do remisu" - chwalił swoich graczy szkoleniowiec Valencii Ronald Koeman. W pierwszej części spotkania fatalne w skutkach błędy popełniał trzeci bramkarz Valencii Juan Luis Mora. W 18. minucie Mora powalił w polu karnym Ricardo Oliveirę i arbiter wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał Diego Milito dla którego był to dziewiąty gol w tym sezonie. Mora, który zagrał w ligowym meczu po raz pierwszy od dwóch sezonów, nie popisał się także w 30 minucie, kiedy to niefortunnie interweniował po zagraniu Sergio Garcii i wpakował piłkę do własnej bramki. Prowadzenie do przerwy gospodarzy mogło być okazalsze, ale gol Oliveiry nie został uznany. Zdaniem sędziego, Brazylijczyk faulował Carlosa Marchenę.

Po zmianie stron Valencia ruszyła do odrabiania strat. Wysiłki gości przyniosły skutek. W 75. minucie serbski gigant (202 cm wzrostu) Nikola Zigic wykorzystał swoje doskonałe warunki fizyczne zdobywając kontaktowego gola. Jeden punkt dla Valencii uratował Silva w 81. minucie.

Wydarzeniem numer jeden w Hiszpani i nie tylko jest niedzielny pojedynek Barcelony z Realem Madryt. "Królewscy" w 16 meczach zgromadzili 38 punktów, o cztery więcej od swojego odwiecznego rywala. "Zwycięstwo na Nou Camp byłoby wspaniałym świątecznym prezentem dla nas wszystkich" - stwierdził trener Realu Bernd Schuster.

Zobacz TABELĘ hiszpańskiej Primera Division

Dowiedz się więcej na temat: Primera Division | Smolarek | EBI

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama