Dziurowicz: Kowalczyk do rezerw!

Piotr Dziurowicz pokładał duże nadzieje w transferze Jacka Kowalczyka do krakowskiej Wisły. Pieniądze uzyskane za tego utalentowanego obrońcę miały pozwolić katowiczanom dograć sezon do końca, a także wyjechać na obóz przygotowawczy.

Z transferu nic jednak nie wyszło.

Reklama

- Poinformowałem już wiceprezesa Wisły, Zdzisława Kapkę, że transfer jest nieaktualny. Nie wiem jeszcze co z Kowalczykiem, ale skoro dzieje mu się u nas krzywda, a w Wiśle nie chce grać, to będzie się szkolił w drużynie rezerwowej - powiedział "Sportowi" zdenerwowany Dziurowicz. - Do 12 sierpnia (gdy skończy 23 lata) ten piłkarz nie kopnie piłki w żadnym polskim klubie. Mimo jego hardości jestem przekonany, że ten tajemniczy uśmiech zniknie z jego twarzy po dwóch - trzech miesiącach.

Poszło oczywiście o pieniądze. Kością niezgody stał się warunek, który Kowalczyk postawił w końcowym etapie negocjacji. Piłkarz chciał, by z pieniędzy wyłożonych przez Wisłę za transfer otrzymał wypłatę zaległości, które miał wobec niego Dospel.

- Nie chcę, by Jacek nam cokolwiek darował. Chodziło tylko o termin płatności. Z Wisłą wynegocjowałem tak niewielkie pieniądze, że nie miałbym teraz z czego spełnić jego żądań - dodał Dziurowicz.

Wg "Sportu" Kowalczyk domagał się wypłaty 100 tysięcy złotych zaległych wynagrodzeń. - Od Wisły za trzyletnią umowę miał otrzymać milion złotych. Zupełnie go nie rozumiem - narzeka Dziurowicz.

INTERIA.PL/Sport
Dowiedz się więcej na temat: Kowalczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje