Dudek: Wierzyć do końca

- Mieliśmy sporo sytuacji, ale ich bramkarz bardzo dobrze bronił i przede wszystkim musieliśmy być bardzo cierpliwi, żeby strzelić tego upragnionego gola - powiedział Jerzy Dudek po meczu z Irlandią Północną (1:0).

- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że udało nam się wygrać. Na pewno był to dla nas jeden z cięższych meczów i dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni - dodał reprezentacyjny golkiper, który na własnym ciele odczuł brutalną grę rywali.

Reklama

- Wiedzieliśmy, że twarda gra jest w ich charakterze, że będą bardzo ostro grali, że nigdy nie odpuszczają. Przed meczem trener prosił, żeby nie dać się sprowokować, ale również wykorzystać to, bo tak grający zespół może otrzymać czerwona kartkę.

- Najważniejsze było dla nas to, aby nie stracić bramki. W takich meczach nigdy nic nie wiadomo, bo jeden kontratak rywali może zniweczyć wysiłki całej drużyny. W defensywie graliśmy jednak bardzo dobrze. Razem ze mną graliśmy pięcioma zawodnikami z tyłu, a oni atakowali najpierw jednym napastnikiem a później dwoma, więc mieliśmy łatwiej. Co jednak najważniejsze graliśmy bardzo czujnie. Trzeba wierzyć w końcowy sukces do samego końca. My wierzyliśmy i to było dla nas bardzo dobre - powiedział bramkarza FC Liverpoolu, który z drobnymi urazami powróci na Anfield Road.

- Mam chyba naderwaną lekko pachwinę, albo mięsień dwugłowy. Musze to sprawdzić z lekarzem i jutro jadę do klubu. Zobaczymy jakie będą wieści. Ja mam nadzieję, że pozytywne - zakończył Jerzy Dudek.

Andrzej Łukaszewicz, Robet Kopeć; Warszawa

Zobacz ekskluzywną GALERIĘ zdjęć ze środowego meczu

Dowiedz się więcej na temat: wierząca | Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje