Dudek broni Carolla

- Do Roya Carolla nie można mieć pretensji. Na jego miejscu postąpiłbym tak samo. Też bym się nie przyznał. Od decydowania o tym, czy jest gol, czy go nie ma, są arbitrzy - powiedział w "Przeglądzie Sportowym", Jerzy Dudek.

Chodzi o słynną już sytuację z meczu Premiership Manchester United - Tottenham. Po strzale Pedro Mendesa bramkarz MU wybił piłkę, która przekroczyła już linię bramkową. Sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki.

Reklama

- Ile to razy zdarzyło się, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej, a sędziowie, mimo protestów bramkarza, pokazywali na środek boiska. Ja sam przeżyłem to na przykład w meczu na Millennium Stadium w Cardiff, w poprzednich eliminacjach mistrzostw świata. Jestem przekonany, że po strzale Nathana Blake'a piłka nie przekroczyła linii bramkowej całym obwodem, ale sędzia, choć był dalej ode mnie od miejsca zdarzenia gola uznał. Całe szczęście, że wygraliśmy 2:1 - stwierdził Dudek.

W piątek zespół Dudka zagra na wyjeździe w III rundzie FA Cup z Burnley. Reprezentant Polski nie musi się już obawiać o miejsce w podstawowej jedenastce "The Reds". Chris Kirkland z powodu kontuzji nie zagra przez najbliższe trzy miesiące.

- Rozmawiałem z Chrisem we wtorek. Powiedział mi o swoich kłopotach z dyskiem, o tym, że zdecydował się na operację, która wyłączy go z gry na dwa lub trzy miesiące. Cóż, mogłem mu tylko współczuć - podkreślił Dudek.

Do Burnley Dudek pojedzie z lekkim przeziębieniem, którego nabawił się podczas meczu z Chelsea.

- Pod koniec spotkania lało jak z cebra. Dostałem jednak od lekarzy witaminy, które mają postawić mnie na nogi - zakończył Dudek.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje