Drużyna trzeciej kolejki Primera Division

Drapieżnie atakowany Real Madryt przeżył pierwszą połowę bez straty bramki i wymęczył skromne zwycięstwo nad Realem Sociedad. Defensywa Atletico okazała się za mało szczelna na Barcelonę. Valencia wygrała derby regionu i samotnie prowadzi w tabeli. W trzeciej kolejce nie wiało nudą. Którzy piłkarze zasłużyli na wyróżnienie?

David de Gea nie uratował punktów Atletico Madryt, ale ocalił "Colchoneros" przed klęską. 20-letni bramkarz fruwał od słupka do słupka, jakby mu ktoś wyłączył grawitację. Trudno wybrać najbardziej spektakularną z jego interwencji.

Reklama

Niewielu bocznych obrońców w trzeciej kolejce udzielało się w ofensywie bez zaniedbywania podstawowych obowiązków w obronie. Dani Alves, dzięki asekuracji Sergio Busquetsa i własnej dynamice, śmiało mógł biegać od bramki do bramki, rozciągając swoje panowanie na prawej flance na całej długości boiska. Jednym z nielicznych piłkarzy, którzy na pewno nie przynieśli Realowi Madryt wstydu w sobotnim meczu z Sociedad, był rodak Alvesa - Marcelo. Brazylijczyk chętnie pomykał do przodu swoją lewą stroną boiska, podsycając niemrawe akcje "Królewskich", a także potrafił przerywać niebezpieczne rajdy Carlosa MartinezaXabiego Prieto.

Środkowi obrońcy XXI wieku to piłkarze wszechstronni. Nie tylko pilnują napastników i polują na każdą piłkę, ale również wyprowadzają akcje, biorą udział w wypadach pod bramkę przeciwnika, a przy ofensywnych rzutach rożnych i wolnych odnajdują się w polu karnym jak urodzeni snajperzy. Gerard Pique mógłby uchodzić za ideał takiego nowoczesnego stopera. Defensor Barcelony skutecznie obrzydził swoimi interwencjami mecz napastnikom Atletico i dał "Blaugranie" zwycięstwo po wrzutce Leo Messiego, jednym krokiem wyprowadzając w pole zaskoczonego Diego Godina. Drugą pozycję na środku defensywy drużyny kolejki zajmie Henrique. Stoper Racingu przejął mnóstwo piłek i - podobnie jak Pique - również zdobył bramkę po rzucie rożnym.

Przy tak dobranych stoperach, środek pola mógłby wyglądać na nieco bardziej ofensywny. Widowiskową asystę przy bramce Sangoya popisał się Alberto Rivera. 32-latek w dodatku inicjował akcje Sportingu i nierzadko przerywał natarcia Bilbao. W tym samym spotkaniu w zespole Basków prym wiódł niezwykle ruchliwy Igor Martinez. 21-letni debiutant w drużynie Athleticu mocno dawał się we znaki defensywie "Sportinguistas". W 28. minucie sobotniego spotkania Martinez ograł dwóch obrońców Sportingu i posłał piłkę na głowę Gurpegiego, a ten nie miał problemu z trafieniem do siatki. Asyst Martineza byłoby więcej, gdyby Fernando Llorente nie zapomniał, że nogami też potrafi precyzyjnie uderzać.

Pablo Hernandez najpierw zaliczył asystę, obsługując ładną wrzutką Juana Matę, a niedługo potem huknął nie do obrony zza pola karnego. Przebiegły skrzydłowy Valencii do ostatniego gwizdka arbitra nękał Hercules błyskawicznymi wypadami, dając chwile wytchnienia gnębionej w końcówce spotkania defensywie "Los Ches". Pablo rozegrał cały mecz na lewej stronie boiska, ale w naszym ustawieniu przejdzie na swoją nominalną pozycję prawego pomocnika, bowiem lewe skrzydło należy do Diego Perottiego. Argentyńczyk sportowo upokarzał Jesusa Gameza i innych piłkarzy Malagi, którzy napatoczyli się pod zwinne nogi przebojowego piłkarza Sevilli. Asystą przy bramce Alejandro Alfaro Perotti kolejny raz pokazał, że w całej Hiszpanii nikt nie wrzuca lepiej od niego.

Leo Messi strzelił bramkę, asystował przy drugiej, dryblował i uciekał szybkim obrońcom Atletico. Na swoje nieszczęście aż nazbyt niepokoił rywali, bo jeden z jego rajdów skończył się kontuzją po ostrej interwencji Tomasa Ujfalusiego. Ale w całym meczu nawet Messi nie był tak skuteczny jak Nilmar, który świetnie wykorzystał dwa zabójcze podania - od Santiago CazorliGiuseppe Rossiego.

Jedenastka kolejki: De Gea (Atletico) - Alves (Barcelona), Pique (Barcelona), Henrique (Racing), Marcelo (Real Madryt) - Pablo (Valencia), Rivera (Sporting), Igor Martinez (Bilbao), Perotti (Sevilla) - Leo Messi (Barcelona), Nilmar (Villarreal)

"Oddać Cesarowi co cesarskie" - pisała Marca po meczu z Valencią. Pewnością siebie tryskającą z każdej interwencji, bramkarz Valencii zapracował na wyróżnienie. Martin Caceres to pewny punkt defensywy Sevilli i w dodatku strzelec zwycięskiej bramki w wymagającym meczu z Malagą. Andoni Iraola zapuszczał się pod pole karne Gijon i walczył we własnej strefie obronnej. Sprintem przez połowę boiska i bramką zakończył dobry występ Jonathan De Guzman, nowy lider Realu Mallorca. Generał Xavi Hernandez tradycyjnie dyrygował grą Barcelony i posyłał piłki za plecy wysoko ustawionych obrońców Atletico, a Arana niemiłosiernie kręcił kulawą defensywą Saragossy i dograł do Ariela, który dobił Aragończyków, podwyższając prowadzenie w końcówce spotkania. Fernando Llorente to dryblas nie do upilnowania przy stałych fragmentach, a techniki mógłby mu zazdrościć niejeden mikrus. Jak do tej pory Llorente trafił po jednej bramce w każdym z trzech rozegranych meczów.

Rezerwowi: Cesar (Valencia), Iraola (Bilbao), Caceres (Sevilla), De Guzman (Mallorca), Xavi (Barcelona), Arana (Racing), Llorente (Bilbao)

Okolicznościowe wyróżnienia:

"Bohater tragiczny", nagroda im. Edypa z Teb - Tomas Ujfalusi.Po niefortunnej interwencji i kontuzji Leo Messiego wielu chciałoby własnoręcznie wydłubać Ujfalusiemu oczy. Defensor Atletico zyskał łatkę boiskowego brutala i osłabił drużynę przed meczem z Valencią, a przecież do 90. minuty grał niemal bezbłędnie.

Pokojowa Nagroda Nobla im. Baracka Obamy - Deportivo. Za stworzenie zaskakująco atrakcyjnego widowiska i zaprzestanie pastwienia się nad publicznością pokazem taktycznego terroryzmu.

Nagroda im. Wielkiego Muru Chińskiego - Quique Flores. Trener Atletico zastosował manewr znany ze spotkania o Superpuchar z Interem Mediolan - podstępnie wprowadził na boisko czterech środkowych obrońców, chcąc odciąć rywali od własnego pola karnego. Katalońska armia sforsowała jednak te zapory i dokonała niemałych spustoszeń.

Nagroda im. Karla Poppera - Cristiano Ronaldo. Za sfalsyfikowanie teorii, że niemożliwe jest uznawanie siebie samego za najlepszego piłkarza na świecie, w sytuacji gdy większość uważa cię za najsłabszego piłkarza drużyny.

"Złoty motyl", nagroda im. Edwarda Lorenza - Ramirez Dominguez. Całe szczęście, że z chaosu, który wprowadził na boisko, nie wyłoniła się para bóstw - Uranos i Gaja. "Superdeporte" określiło pracę arbitra spotkania Valencii z Herculesem jako "sędziowanie na sjeście". Dziennikarze z Walencji pewnie mniej przebieraliby w słowach, gdyby Dominguez ostatecznie wypaczył swoimi decyzjami wynik. Dyskusyjny rzut karny i dwie żółte kartki dla Davida Navarro oraz brak jakiejkolwiek reakcji w innych sytuacjach, zasługujących na osobne wyróżnienie - oto dorobek Ramireza Domingueza z niedzielnego spotkania.

Nagroda dyrektora szkoły - Joaquin Sanchez. Niczym rodzic niesforne dziecko albo nauczyciel rozrabiającego ucznia Joaquin wytargał za uszy Francisco Penię. Dość nietypowy to widok, gdy kapitan jednej drużyny, po otrzymaniu żółtej kartki za brzydki faul, ciągnie za ucho kapitana drużyny przeciwnej. Całą sytuację Ramirez Dominguez przegapił. Może i lepiej, bo Penia w meczu z Valencią z pewnością zasłużył, by od kogoś dostać po uszach.

Nagroda im. Axela Witsela - Francisco Pena. Za próbę złamania nogi Alberto Coscie wejściem wyprostowaną nogą w goleń. Jako jedyny Peni karę wymierzył kilkadziesiąt minut później Joaquin. Ramirez Dominguez nie wyciągnął nawet żółtej kartki.

Łukasz Kwiatek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje