Dlaczego Kasperczak powinien zostać?

Już niemalże zewsząd słychać głosy o zwolnieniu z funkcji trenera Wisły Henryka Kasperczaka. Tajemniczy informatorzy, wysoko postawieni działacze, "znajomi" Bogusława Cupiała, wszystkie te wirtualne osoby przekazują mediom wiadomość o utracie zaufania przez szkoleniowca w oczach właściciela klubu.

Co ciekawe sami zainteresowani milczą w tej kwestii i nie komentują pojawiających się z wielką częstotliwością faktów prasowych.

Reklama

Naszym zdaniem Henryk Kasperczak powinien zostać na stanowisku trenera Wisły Kraków ponieważ:

Bo przemawiają za nim wyniki

W trzynastu kolejkach ekstraklasy prowadzona przez Kasperczaka Wisła nie została pokonana przez żadną drużynę, czy to bezpośredniego rywala w wyścigu po mistrzostwo Polski, czy też przez ligowego słabeusza. Tylko dwa remisy i aż jedenaście zwycięstw to bilans krakowian w rundzie jesiennej. Czy to jest powód, aby pozbyć się "Henri'ego"?

Komentatorzy piłki nożnej twierdzą, że Wisła była budowana, aby odnosić sukcesy w europejskich pucharach, w których kompletnie rozczarowała, a ligowa szarzyzna miała być tylko rozgrzewką przed kolejnymi szczeblami rywalizacji o jeden z pucharów na Starym Kontynencie.

Owszem, porażkę z Realem Madryt w eliminacjach Ligi Mistrzów wszyscy Wiśle wybaczyli, ale przegranie dwumeczu z Dynamem Tbilisi stoi w gardle wielu fachowcom i kibicom.

Dlaczego w tym kontekście zapomina się o jakże znamiennym fakcie - to jest sport. Dziedzina życia, w której sukces zależy od wielu czynników. Umiejętności i przewaga na papierze to jedno. Z drugiej strony jest przecież szczęście lub jego brak, dyspozycja dnia lub przypadek, czyli coś jak najbardziej nieprzewidywalnego.

Tenże przypadek, to przecież głupio stracone bramki w pierwszym meczu z Dynamo, które zaważyły na wyeliminowaniu z Pucharu UEFA. Ktoś, kto nie rozumie, że sport to nie tylko "papierowa przewaga", nie powinien zabierać głosu w tej materii. Gdyby było odwrotnie to Real Madryt wygrywałby wszystkie mecze (liga i puchary) w stosunku bramek 5:0, a Grecy nie byliby mistrzami Europy...

Bo "tak krawiec kraje jak mu materii staje"

Największy zarzut stawiany Kasperczakowi to kolejna przegrana batalia o Ligę Mistrzów. Z kim jednak miałby tę Ligę Mistrzów zapewnić? Budżet Wisły nijak ma się do wydatków ponoszonych na zakup piłkarzy w klubach, które grają w Champions League. Również jakościowo wiślacy odstają od graczy, którzy we wtorki i środy zachwycają swoją grą miliony telewidzów. Nawet uznawani za liderów Wisły Maciej Żurawski, czy Tomasz Frankowski w porównaniu do gwiazd LM od razu bledną.

Ktoś powie, że sam Kasperczak sprowadzał piłkarzy i miał wolną rękę. Rękę może i miał wolną, ale i prawie pustą. Chyba nie sądzono, że "drobne" (jak na europejskie standardy) jakie wyłożono na kupienie Marka Zieńczuka i Tomasza Dawidowskiego, zagwarantują Wiśle Ligę Mistrzów.

Aby odłożyć mrzonki na bok i realnie spoglądać ku bramom Champions League, trzeba głębiej sięgnąć do kieszeni i zakupić piłkarzy, którzy prezentują poziom europejski, a nie zaledwie ligowy. Ligi Mistrzów nie uda się zapewnić do czasu, aż w Krakowie nie pojawią się gracze pokroju Mauro Cantoro - ambitni, zaawansowani technicznie, mądrzy taktycznie i profesjonalni w każdym calu. Dopóki nie wyda się mądrze realnej i dużej gotówki, dopóty Wisła wciąż będzie tylko (a może aż) postrachem w Polsce i słabeuszem w Europie.

Bo Wisły nie stać na zwolnienie Kasperczaka

Nie mamy tu na myśli kwot kontraktowych jakie trzeba płacić trenerowi, ale myśli szkoleniowej. Kiedy Wisła podpisywała kontrakt z Kasperczakiem podkreślano, że zatrudnienie renomowanego szkoleniowca ma zapewnić tę samą myśl szkoleniową wszystkim drużynom grającym z "Białą Gwiazdą" na piersi.

Wisła gra ładnie, widowiskowo i do tego piekielnie skutecznie. 44 bramki zdobyte w trzynastu kolejkach, to wyczyn świadczący o sile ofensywnej drużyny oraz - nie ma co się oszukiwać - słabości polskiej ligi. A że nie wyszło w pucharach? Wielu innym drużynom, większym od Wisły w przeszłości zdarzały się pucharowe wpadki. Kasperczak zapewnia krakowskiemu klubowi wysoką jakość szkoleniowo-taktyczną, a tym lepiej będzie ona realizowana, im lepszych będzie miał do niej wykonawców.

Bo jeśli nie Kasperczak, to kto?

No właśnie, kto? Werner Liczka? A jakie sukcesy ma czeski szkoleniowiec na swoim koncie? Przecież nawet w jego ojczyźnie nie prowadził żadnej liczącej się drużyny. W obecnym sezonie prowadzony przez niego Górnik zdobywał w każdej kolejce średnio jeden punkt. Czy to jest powód do zatrudniania Liczki? Owszem skład Górnika może i na więcej nie pozwolił, ale jakiejś wielkiej myśli szkoleniowej w grze zabrzan nie sposób było dostrzec.

Zatem kto mógłby zastąpić Kasperczaka? Prasa pisała o taki postaciach jak Alain Perrin, Francis Smerecki i wielu innych. Tylko czy ci panowie wniosą coś nowego? Śmiemy wątpić, w myśl powiedzenia "od samego mieszania herbata nie będzie słodsza". Wiśle potrzeba klasowych piłkarzy i niekoniecznie Polaków, ale na to trzeba większej gotówki.

A może to nie Kasperczak powinien odejść, ale?

"Przyzwyczaiłem się już do tego, iż różni nieprzychylni magicy zwalniają mnie z Wisły. Że się czepiają - szczególnie po dramacie w Tbilisi - albo szczują na mnie tzw. usłużnych" - powiedział na początku listopada Henryk Kasperczak. Kim są Ci magicy i tzw. usłużni? Plotki krążące w sieci donoszą, że trenera wręcz nie cierpią mecenas Hubert Praski i Bogdan Basałaj.

Kibice jasno wyrazili o drugim z wymienionych podczas derbów, wywieszając transparent z wymownym hasłem: "Dość dyletanctwa - Basałaj i Kapka, wam już dziękujemy". A może gdyby apel kibiców wcielić w życie Kasperczak miałby więcej spokoju w prowadzeniu drużyny? Może...

Na pewno odejść powinni niektórzy piłkarze. Z Szymkowiakiem, Stolarczykiem, Głowackim, czy Gorawskim - z wielkim dla nich szacunkiem - Wisła na pewno nie będzie liczyła się w Europie. Oni co najwyżej mogą zostać zmiennikami piłkarzy, których na Reymonta powinno się sprowadzić.

PS. Na koniec publikujemy list, jaki pojawił się na forum kibiców Wisły. Te kilka słów ma większą wartość niż setki stron papieru, jaki poświęcono na zwalnianie w prasie Kasperczaka.

Kochany Panie trenerze...

Jeżeli prawdą są te czarne wizje i straszne pogłoski o zwolnieniu Pana, pragnę wyrazić swój gniew i ból w związku z tą decyzją.

Jest Pan najlepszym trenerem jakiego Wisełka mogła sobie wymarzyć, a to że obarczają winą Pana za porażkę w pucharach to głupota.

Bo czy Pan grał w tych meczach...? nie !

Ustawił Pan zespół taktycznie najlepiej jak mógł, a to że (niestety bądźmy szczerzy!} kilku naszych chłopaków zlekceważyło Dynamo (już słyszę te rozmowy przed meczem "chłopaki pykamy frajerów i gdzie dzisiaj pijemy ..?) ...na to już nikt nie miał wpływu. Ale czy to nie ironia losu że z Lazio i Tibilisi przegraliśmy przez gole samobójcze?

W każdym razie my kibice jesteśmy Panu serdecznie wdzięczni za to co Pan zrobił do tej pory i mamy nadzieje, że ktoś tu się opamięta i spróbujemy razem w przyszłych eliminacjach jeszcze raz.

Dziękujemy ...

I mam nadzieję że spotkamy się w rundzie wiosennej..

Dowiedz się więcej na temat: Henryk Kasperczak | myśli | kasperczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje