Diego Maradona: A nie mówiłem?

Diego Maradona, szkoleniowiec reprezentacji Argentyny jest w fatalnym nastroju przed środowym meczem towarzyskim jego zespołu z Rosją.

Nie dość, że nadal narzeka na samą konieczność rozgrywania tego spotkania, czemu był od początku przeciwny, to jeszcze kilku jego graczy dopadły urazy. Największy problem to kontuzja Lionela Messiego.

Reklama

Za niecałe trzy tygodnie Argentyna ma się zmierzyć z Brazylią w eliminacjach do mundialu w RPA. - Drużyna, która zagra przeciwko Rosji to docelowo ten zespół, który chcę wystawić w meczu z Brazylią. Jeśli tylko nie wypadnie mi ze składu więcej piłkarzy - mówi Maradona. Hiszpańskie media przewidują , że kontuzjowanego Messiego zastąpi w pierwszym składzie Diego Milito.

"Boski Diego" kolejny raz podkreśla, że wcale nie chciał rozgrywać spotkania w Moskwie. - Jestem chyba wróżką, bo od początku mówiłem, że nie powinniśmy grać tego meczu w takim okresie. Nie chciano go jednak przełożyć. A nie jest to przecież sprawa życia i śmierci. Można było ten mecz rozegrać po spotkaniach eliminacyjnych o punkty. Rosjanie nie będą przecież się wieszali z powodu, ani nie wyjdą na ulice - ironizował Maradona.

- Teraz mają przyjść kluczowe mecze, boję się o kontuzje moich zawodników. Są oczywiście zastępcy, ale marzyłem o drużynie z Messim, a ten doznaje kontuzji - wzdycha "Boski Diego".

Kolejnym problemem szkoleniowca Argentyny jest to, że jego drużyna nie strzela bramek. - Będę żonglował napastnikami tak długo, aż któryś wreszcie nie zagwarantuje mi zdobywania goli. Na razie postawię na Lisandro Lópeza, Lavezziego lub Diego Milito. Crespo? Być może. Ten zawodnik stracił jednak pół roku nie idąc wcześniej do Genui. Mówiłem mu żeby tak zrobił - przypomina Maradona.

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Felipe | diego maradona | Maradona

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje