Ckliwa skrucha kata Eduardo

"Będę bardzo szczęśliwy, kiedy pewnego dnia zobaczę go znowu w wyjściowym ustawieniu Arsenalu lub reprezentacji Chorwacji" - tak w dzienniku "The Independent" Martin Taylor rozczulił się nad losem Eduardo, któremu minionej soboty w brutalny sposób złamał nogę.

"Kontuzja była wystarczająco straszliwa. Kiedy powróci do zajęć treningowych i strzeli gola dla Arsenalu wszyscy z pewnością poczujemy się znacznie lepiej" - kontynuował obrońca Birmingham City.

Reklama

Brazylijczyk z chorwackim paszportem według prognoz lekarzy wróci na boisko dopiero za dziewięć miesięcy, co definitywnie go wyklucza z udziału w turnieju Euro 2008.

"Poszedłem zobaczyć się z nim w szpitalu już w sobotę, ale wtedy niestety był jeszcze operowany. W niedzielę pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to odwiedzić go i był bardzo zadowolony, kiedy mnie zobaczył" - podkreślił Taylor, który obawiał się reakcji młodego "Kanoniera".

"Oczywiście pomyślałem, że mógłby nie chcieć się ze mną widzieć, co było dla mnie zrozumiałe i fair, ale chociaż dzieliła nas bariera językowa, powiedziałem mu, że nie chciałem go w ogóle skrzywdzić czy zranić i mam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. On przytaknął i odparł, że da sobie radę. Byłem z tego powodu bardzo szczęśliwy. On jest naprawdę silnym facetem" - dodał Martin Taylor, któremu w tym tygodniu grożono nawet śmiercią...

INTERIA.PL/AFP
Dowiedz się więcej na temat: Taylor | kata | eduardo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje