Ciśnienie nad Stawowym

Arka Gdynia słabo wystartowała do rundy wiosennej. Jeden z faworytów do awansu w pięciu meczach odniósł tylko jedno zwycięstwo, dwa razy zremisował i dwa razy przegrał.

"Wszyscy rywale już nas dawno rozszyfrowali, bo nie mają żadnych problemów ze strzelaniem nam goli. Musimy zmienić ten system" - komentuje prezes Roman Walder, cytowany przez "Przegląd Sportowy". Szef gdyńskiego klubu był w niedzielę i poniedziałek najbardziej zapracowaną osobą w klubie. Prezes Walder biegał ze spotkania na spotkanie i szukał wyjścia z rozpaczliwej sytuacji, w jakiej znaleźli się jego piłkarze.

Reklama

"W niedzielę dyskutowałem do godziny 23, później nie mogłem usnąć, a wczoraj od rano do późnej nocy również miałem szereg spotkań z kilkoma osobami" - dodał Walder.

"Czuję, że jest duże ciśnienie, abym zrezygnował. Mogę jednak to uczynić dopiero wówczas, kiedy będę w 100-procentach przekonany, że jest to jedyne wyjście i taki ruch rzeczywiście pomoże drużynie. Cały czas wierzę, iż zaczniemy wygrywać" - stwierdził z kolei trener Wojciech Stawowy.

Cierpliwość działaczy powoli się jednak wyczerpuje. "Trener pojechał na mecz do Krakowa (w Pucharze Polski - przyp. red.), ale nie jest powiedziane, że poprowadzi drużynę we Wrocławiu! Rozmów z ewentualnym jego następcą jeszcze nie było, ale mamy dobre rozeznanie na rynku szkoleniowym" - twierdzi osoba związana z zarządem klubu.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ciśnienie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje