Chelsea skromnie, Arsenal też

Derby Londynu dla Chelsea. Na Stamford Bridge gospodarze pokonali West Ham United 1:0. Jedyną bramkę zdobył Joe Cole. Był to ich 70. mecz z rzędu bez porażki na własnym boisku.

Zawirowania w ekipie "The Blues" po odejściu Josego Mourinho, nie trwały zbyt długo. Awram Grant szybko znalazł wspólny język z gwiazdami Chelsea, a jego podopieczni zaskakują efektowną grą. Świadczą o tym zwycięstwa z Manchesterem City 6:0 w Premier League i Rosenborgiem Trondheim 4:0 w Lidze Mistrzów.

Reklama

W sobotę już nie było efektownie i "The Blues" wygrali tylko 1:0, jak często zdarzało się to za kadencji Mourinho. Dla kibiców Chelsea styl zwycięstwa nie ma chyba jednak znaczenia. Ważne są trzy punkty, które zapewnił Joe Cole wychowanek... West Ham United.

Liderem po tej kolejce pozostanie inny londyński klub - Arsenal. "Kanonierzy" pokonali na zakończenie sobotnich meczów w Birmingham dobrze spisującą się w tym sezonie Aston Villę 2:1.

Mecz zaczął się po myśli gospodarzy, którzy objęli prowadzenie w 14. minucie po trafieniu Craiga Gardnera. Arsenal odpowiedział jeszcze w pierwszej połowie. W 23. minucie kapitalnym strzałem popisał się Matthieu Flamini, a wynik, 13 minut później, ustalił Emmanuel Adebayor.

W drugiej połowie przewagę posiadali piłkarze Aston Villi, ale żadnemu z nich nie udało się zmusić do kapitulacji Manuela Almunii.

Zobacz wyniki sobotnich meczów Premier League

Dowiedz się więcej na temat: united | Stamford Bridge | west ham | mecz | Jose Mourinho | blues | West Ham United

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje