Chelsea lepsza od MU, Dudek znów na ławce

Chelsea Londyn pokonała na Stamford Bridge Manchester United 1:0 w najciekawszym niedzielnym spotkaniu 14. kolejki angielskiej Premier League. Po tym zwycięstwie podopieczni Claudio Ranieriego objęli prowadzenie w tabeli.

Szlagier 14. kolejki zgromadził na trybunach 48 tysięcy widzów, ale nie dostarczył wielu spodziewanych emocji. Lepiej na murawie prezentowali się podopieczni Alexa Fergusona, jednak komplet punktów pozostał w Londynie.

Reklama

Decydująca o losach spotkania okazała się akcja gospodarzy z 27. minuty. Roy Keane przewrócił w polu karnym Joe Cole'a i sędzia bez wahania odgwizdał przewinienie Irlandczyka. Rzut karny pewnie na bramkę zamienił Frank Lampard.

Piłkarze MU próbowali odrobić straty, jednak pomimo optycznej przewagi długo nie potrafili sobie stworzyć dogodnej sytuacji. Pod bramką Chelsea "gorąco" zrobiło się dopiero, gdy w końcowych minutach na boisku pojawili się Christiano Ronaldo i Kleberson. Efektowne akcje Portugalczyka oraz Brazylijczyka nie przyniosły jednak powodzenia i Manchester United doznał trzeciej w tym sezonie porażki.

Niespodziewanie punkty pogubił Arsenal Londyn. "Kanonierzy" zremisowali bezbramkowo na Highbury z Fulham, a bohaterem spotkania był bramkarz gości Edwin Van der Sar.

Holender kilkakrotnie znakomicie interweniował po uderzeniach Henry'ego, Edu, Bergkampa czy Piresa. W sumie Van der Sar obronił aż 12 strzałów w światło bramki, posiadających przygniatającą przewagę piłkarzy Arsenalu.

Liverpool pokonał na Anfield Road zespół Birmingham City 3:1, a trzeci kolejny mecz ligowy na ławce rezerwowych "The Reds" spędził Jerzy Dudek. Zastępujący Polaka w bramce gospodarzy Chris Kirkland musiał wyjmować piłkę z siatki w 33. minucie, kiedy to prowadzenie dla gości uzyskał Fin Mikael Forssell. Podopieczni Gerarda Houliera wyrównali już dwie minuty później. Upson sfaulował szarżującego w polu karnym Florenta Signama-Pognolle'a, a "jedenastkę" pewnie wykorzystał Steven Gerrard.

W 69. minucie John Arne Riise idealnie dośrodkował na głowę Harry'ego Kewella i Australijczyk zdobył drugiego gola dla Liverpoolu. Dziesięć minut później wynik meczu ustalił Emile Heskey, który wykorzystał dokładne podanie Senegalczyka Salifa Diao.

Trwa kryzys Manchesteru City. Podopieczni Kevina Keegana najwidoczniej nie mogą się otrząsnąć po wizycie w Grodzisku Wielkopolskim, bowiem przegrali na City of Manchester Stadium z Middlesbrough 0:1. Zwycięski gol dla gości padł po strzale... obrońcy gospodarzy, Sun Jihaya. Dla piłkarzy Manchesteru City była to trzecia ligowa porażka z rzędu. Dodatkowo podopieczni Keegana już od czterech spotkań (łącznie z meczem w Grodzisku) nie potrafią strzelić rywalom gola.

Zobacz wyniki 14. kolejki Premier League

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje