Chcemy więcej Błaszczykowskich

Wisła Kraków przegrała pierwsze spotkanie fazy grupowej Pucharu UEFA. "Biała Gwiazda" na własnym boisku uległa Blackburn Rovers 1:2.

Przed czwartkowym meczem w gronie ekspertów panował optymizm. Wszyscy, począwszy od Jerzego Dudka, a na Jerzym Podbrożnym skończywszy, uważali, że Wisła ma większe szanse od angielskiego rywala. Jednym z nielicznych, który mieli inne zdanie, był Marcin Baszczyński, obrońca wicemistrzów Polski. "Baszczu" w wywiadzie dla jednej z gazet stwierdził, że Blackburn Rovers przyjeżdża do Krakowa w roli faworyta. Jak się okazało, kapitan Wisły miał dobre rozeznanie i dziewiąta drużyna obecnego sezonu Premier League wygrała z liderem Orange Ekstraklasy.

Reklama

Poniżej przedstawiamy subiektywny ranking ocen wiślaków z czwartkowego meczu.

Emilian Dolha - dobry

Na pewno jeden z najlepszych na boisku. Co prawda puścił dwie bramki, ale dwa razy uratował Wisłę przed utratą gola. Tak było w 29. minucie po uderzeniu Robbiego Savage'a, a zaraz po przerwie zatrzymał strzał Shabaniego Nondy oddany z kilku metrów.

Marcin Baszczyński - dostateczny plus

Kapitan "Białej Gwiazdy" zagrał na przyzwoitym poziomie, choć można mieć do niego trochę pretensji za drugiego gola, kiedy nie upilnował Davida Bentleya. W 11. minucie mógł mówić o szczęsciu, gdy po starciu z Lucasem Neillem sędzia nie podyktował rzutu karnego dla Rovers. Starał się być widoczny w ofensywie, szkoda, że jego uderzenie w 65. minucie minęło słupek angielskiej bramki.

Dariusz Dudka - dostateczny minus

Młody obrońca Wisły nie był bardzo widoczny w czwartkowym meczu. Może, biorąc pod uwagę pozycję, na której gra, to i dobrze. Szkoda tylko, że najbardziej w pamięć kibiców zapadł przy drugiej bramce dla gości. Po starciu z Jasonem Robertsem padł na murawę (wiślak twierdzi, że był faulowany), co skończyło się tym, iż mający trochę swobody w polu karnym zawodnicy Rovers potrafili sfinalizować swoją akcję.

Cleber - dostateczny plus

Brazylijczyk rozegrał kolejny przyzwoity mecz. Nie popełniał prostych błędów, choć nie zawsze potrafił upilnować ruchliwego Shabaniego Nondę. Według Grzegorza Mielcarskiego najlepszy piłkarz Wisły w czwartkowym spotkaniu.

Nikola Mijailović - dopuszczający plus

Serb był widoczny w ofensywie, szczególnie w pamięci została mi sytuacja z 16. minuty, gdy przeprowadził fantastyczny rajd, niestety, sytuację zmarnował Branko Radovanović. Bardzo słabo natomiast wypadł w obronie. Z jego strony piłkarze Blackburn przeprowadzali większość groźnych akcji ofensywnych, a po dośrodkowaniu Davida Bentleya padł wyrównujący gol dla Anglików. Poza tym ocenę obniża mu jego zachowanie, w szczególności niewyparzony język. W czwartek skończyło się tylko na żółtej kartce, ale przydałoby się, aby ktoś ukrócił krewkiego Nikolę.

Jakub Błaszczykowski - dobry

Gdyby Wisła miała więcej takich piłkarzy, to nie musiałaby przegrać, ze średniakiem z Anglii. Szarpał z prawej strony, nie zawsze co prawda wszystko mu wychodziło, jak na początku spotkania, gdy jego dośrodkowanie trafiło do "nikogo", ale kilka razy pokazał klasę. Gdyby Jean Paulista miał w czwartek lepszy dzień, to Kuba zaliczyłby dwie asysty. Szczególne pochwały należą mu się za akcję z 78. minuty, gdy przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów i dograł do Brazylijczyka, którego uderzenie obronił Brad Friedel.

Mauro Cantoro - dostateczny plus

Argentyńczyk strzelił gola (bardzo pomogło mu to, że piłka odbiła się rykoszetem od zawodnika rywali), miał kilka niezłych podań, ale od takiego piłkarza wymaga się jeszcze więcej. Szczególnie zachowania zimnej krwi, a tego zabrakło mu w końcówce, gdy będąc już w polu karnym nie potrafił znaleźć sobie pozycji do oddania strzału i szansa na bramkę przepadła.

Radosław Sobolewski - dostateczny minus

Od reprezentanta Polski powinno więcej zależeć w drużynie. W czwartek średnio zagrał w odbiorze, z kolei przy wyprowadzaniu piłki zdarzyło mu się kilka pomyłek. Musi nad tym elementem popracować. Szkoda też, że nie próbował uderzeń z dystansu (inna sprawa, że nie miał ku temu okazji), a że potrafi to robić udowodnił i to już niejednokrotnie.

Marek Zieńczuk - dostateczny minus

Był, a jakby go nie było. Trudno mi sobie przypomnieć jakąś groźną akcję z jego udziałem. Przez to, że był niewidoczny na więcej mógł sobie pozwolić grający po tej stronie w barwach Blackburn David Bentley.

Jean Paulista - dostateczny

Co z tego, że Brazylijczyk dochodził do sytuacji strzeleckich, jak nie potrafił ich wykorzystać. Tak było w 31. i 78. minucie, po podaniach Jakuba Błaszczykowskiego. I niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego Paulista z uporem maniaka cofał się do środkowej linii, jak nie przynosiło to przez cały mecz żadnych efektów?

Branko Radovanović - dopuszczający

Najsłabszy w zespole "Białej Gwiazdy". Ustawiony na "szpicy" nie potrafił przytrzymać piłki, słabo szło mu także wygrywanie pojedynków główkowych z obrońcami Blackburn Rovers. Nie stanowił żadnego zagrożenia i na pewno nadawał się do zmiany wcześniej niż w 84. minucie.

Dragomir Okuka - dostateczny

Trener Wisły w tym meczu nie wybił się ponad przeciętność całego zespołu. Co prawda sam twierdzi, że krakowianie grali jak równy z równym z bardzo dobrym zespołem Blackburn Rovers, ale nie zmieni to faktu, że trzy punkty pojechały do Anglii. Poza tym przyznał się do błędu, iż za długo na boisku trzymał bezproduktywnego Radovanovicia. Nie ma natomiast pojęcia, dlaczego jego podopieczni tak bardzo cofnęli się na początku drugiej połowy, co skończyło się wyrównującym golem. A kto ma to wiedzieć, panie trenerze?

Piotr Brożek i Paweł Kryszałowicz - bez oceny

Grali za krótko, aby można mówić o jakimś ich wpływie na przebieg czwartkowego pojedynku.

Paweł Pieprzyca

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | plus | Blackburn Rovers

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje