Casillas: Nie liczyłem na wpadkę Barcelony

"Nie wiem czy mieliśmy więcej szczęścia w Pampelunie aniżeli Barcelona, kiedy zdobywała pierwszego gola w Saragossie. Im więcej się starasz, tym większa szansa, że dopisze to szczęście" - stwierdził po meczu Realu w Pampelunie Iker Casillas.

Na El Sadar "Królewscy" z trudem pokonali Osasunę 2:1, strzelając oba gole w końcowym kwadransie spotkania. Wcześniej na murawie zdecydowanie dominowali gospodarze, którzy prowadzili do 75. minuty i mieli kilka okazji na podwyższenie rezultatu. Podopiecznym meksykańskiego trenera Javiera Aquirre albo brakowało szczęścia (dwa razy piłka po strzałach piłkarzy z Nawarry trafiła w poprzeczkę, raz w słupek) albo na ich drodze stawał doskonale interweniujący Casillas.

Reklama

"Wygraliśmy z ogromnym trudem. To prawda, że mieliśmy niewiele własnych okazji, ale pracowaliśmy bardzo ciężko w tygodniu, aby to szczęście przyszło do nas w tym właśnie meczu" - wyznał dla dziennika "Marca" bramkarz "Królewskich". Iker Casiilas przyznał również, że nie liczył na stratę punktów Barcelony w Saragossie, po tym jak przed tygodniem uległa 0:2 na Camp Nou Atletico Madryt.

"Nie oczekiwałem, że Barcelona przegra również w Saragossie. Nasze jedyne zadanie to wygrać własne spotkanie i czekać na ich potknięcie któregoś dnia. Oni są przecież liderami i nie załamują rąk po jednej wpadce" - stwierdził utalentowany bramkarz reprezentacji Hiszpanii.

Zobacz wyniki 23. kolejki hiszpańskiej Primera Division oraz tabelę

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | szczęście | casillas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje