Brzęczek walczy z czasem

Jerzy Brzęczek w połowie stycznia podjął decyzję o przejściu do Bytomia. Bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest przepiękny jubileusz "Brzękola", gdyż brakuje mu zaledwie kilku spotkań, by świętować swój 600. występ na poziomie ekstraklasy.

Do ligowej inauguracji pozostało raptem jedenaście dni, a doświadczony pomocnik wciąż walczy ze zdrowiem. - Miałem naderwanie mięśnia. Stało się to na jednym z treningów podczas tureckiego zgrupowania. Potrzebuję kilku dni, aby z pełnym zaangażowaniem przygotowywać się do gry w spotkaniach o punkty - mówi kapitan srebrnej drużyny olimpijskiej w Barcelonie w 1992 roku.

Reklama

W obozie niebiesko-czerwonych liczą, że Brzęczek będzie dawał swoim młodszym kolegom przykład na boisku. Ma sporo również wnieść do szatni bytomskiego zespołu. Sam zainteresowany zdradza, że dla niego wybór nowego kapitana w szeregach dziewiątej drużyny ekstraklasy jest bardzo jasny. Ma nim zostać Jacek Trzeciak. - Nie ma innej opcji, to jest wspaniały człowiek, do tego bardzo dobry zawodnik. Jemu należy się opaska kapitana, całym sercem jest oddany Polonii - otwarcie przyznaje były zawodnik Górnika Zabrze. Co się stanie, gdy Brzęczek zostanie wybrany liderem przez resztę drużyny? - Nie przyjmę do siebie jakże zaszczytnej wiadomości. Opaskę oddam Trzeciakowi - bez zastanowienia dodaje były reprezentant Polski.

Pierwsza potyczka dla Polonii będzie niezwykle trudną przeprawą, gdyż na Olimpijską zawita aktualny mistrz Polski, Wisła Kraków. 38-letni zawodnik musi walczyć z czasem, by dojść do pełnej sprawności. - Trudno mi powiedzieć, czy zagram przeciwko Białej Gwieździe. Będę chciał rozpocząć treningi jak najszybciej się tylko da - mówi Jerzy Brzęczek, który pełni również rolę asystenta Marka Motyki. To jest dla niego bardzo ważna sprawa, albowiem będzie miał możliwość zrobienia stażu. - Nie czuję się jakimś typowym asystentem, ponieważ wszystkie decyzje podejmuje trener Motyka. Jakieś sugestie, spostrzeżenia staram się przekazywać, które mam nadzieję, że kiedyś się przydadzą. Chciałbym podziękować działaczom Polonii za możliwość bycia asystentem, bo nie ukrywam, że w przyszłości chcę pozostać przy piłce - twierdzi Brzęczek.

- Na dzień dzisiejszy nie "kręci" mnie bycie menedżerem. Chcę pracować z młodszymi kolegami. Kto wie, może za kilka lat będzie mi dane poprowadzenie zespołu na najwyższym ligowym szczeblu. Bardzo bym tego chciał - kończy nowa "krew" w zespole Polonii Bytom.

ASInfo/INTERIA.PL

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje