Boruc: Nie składamy broni

Artur Boruc był bohaterem Legii Warszawa, choć może to słowo niezbyt pasuje do piłkarza, którego drużyna przegrała mecz. Gdyby jednak nie bramkarz, to goście mogli wyjechać z Krakowa z bagażem dużo większym niż dwie bramki.

- Byliśmy słabsi od Wisły i tylko szczęściu zawdzięczamy, że nie przegraliśmy większą różnicą goli - przyznał samokrytycznie Boruc.

Reklama

- Trzeba przyznać, że mecz ustawiła szybko strzelona przez Wisłę bramkę. Dawno już nie widziałem tak dobrego dośrodkowania, jak w wykonaniu Marka Zieńczuka. Gdybym był wyższy, to może piłka po strzale Tomasza Kłosa trafiłaby mnie w głowę. Po tej porażce nie składamy jednak broni. W sezonie 1993/1994 Legia też miała 6 punktów straty do Górnika Zabrze, a zwycięstwa były premiowane dwoma punktami. I Legia zdołała wywalczyć mistrzostwo Polski. Każdy kibic, nawet mimo porażki z Wisłą, wierzy, że jesteśmy w stanie dogonić krakowian. Ja też wierzę - dodał Boruc.

Paweł Pieprzyca, Kraków

Dowiedz się więcej na temat: mecz | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje