Boruc: Dudek numerem jeden

- Przeze mnie sędzia podyktował rzut karny, więc musiałem obronić jedenastkę. Do końca nie mogę być zadowolony, bo straciliśmy w ostatnich minutach gola - stwierdził po meczu z USA Artur Boruc.

Na stadionie Soldier Field w Chicago bramkarz warszawskiej Legii należał do najlepszych na murawie, kilkakrotnie ratując "biało-czerwonych" od utraty gola. Na początku spotkania obronił nawet rzut karny wykonywany przez Briana McBrde'a.

Reklama

- Obrońcy popełniali błąd za błędem, a ja musiałem biegać po całym polu karnym, by powstrzymać Amerykanów. Trochę szkoda, bo zwycięstwo było w zasięgu ręki - tłumaczył na łamach "Życia Warszawy" Boruc, który zna swoje miejsce w szyku.

- Jurek Dudek jest numerem jeden w kadrze. Mnie czeka jeszcze sporo pracy na treningach, bym mógł zająć jego miejsce - wyznał golkiper Legii.

INTERIA.PL/Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: karny | Rzut karny | Jerzy Dudek | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje