Boruc: 4 tys. za mecz

- Wielką kasę mieliśmy tylko za czasów Daewoo. Wówczas jako rezerwowy zarabiałem osiem tys. zł miesięcznie, a gracze z podstawowego składu dwa razy tyle - powiedział Artur Boruc w rozmowie z "Życiem Warszawy". - Teraz za mecz mam cztery tysiące.

Bramkarz Legii oraz reprezentacji Polski pozytywnie ocenił zmiany zachodzące w klubie ze stolicy, który wraz z wejściem dużego koncernu medialnego odzyskał finansową płynność.

Reklama

- ITI uratowało klub, a my odzyskaliśmy pieniądze, które poprzednie władze były nam winne - wyjaśnił Boruc. Czekaliśmy na to, bo my wcale nie zarabiamy bajońskich sum. Największą kasę mamy obiecaną za mistrzostwo Polski.

Według Boruca, walka o tytuł pozostaje wciąż głównym celem Legii. - Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. W końcu dostosowaliśmy się do nowego systemu, jaki preferuje Jacek Zieliński - stwierdził golkiper. - Uważam, że wiosną będziemy skutecznie rywalizować z Wisłą nawet w obecnym składzie, choć na pewno potrzebne są wzmocnienia.

Prasa spekuluje, iż już niebawem nowym szkoleniowcem klubu ze stolicy zostanie Dariusz Wdowczyk. Co na to piłkarze? - Rozmawiamy o tym sporo. Drużyna ma dość jednoznaczne zdanie na temat przyjścia Wdowczyka. Nie jestem jednak upoważniony do przekazywania tego typu informacji - tajemniczo odparł Boruc.

INTERIA.PL/Życie Warszawy
Dowiedz się więcej na temat: mecz | Boruc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje