Błaszczykowski: Mam kontuzję, ale niegroźną

- Jestem ostatnim, który powie, że mamy już zespół gotowy na Euro 2012, ale też jestem daleki od stwierdzenia, że wszystko jest źle. Nasz zespół robi postępy - powiedział po remisie z Meksykiem 1-1 kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski.

Jakub Błaszczykowski zszedł z boiska po I połowie i więcej na nie wrócił. Co się stało?

Reklama

- Doznałem lekkiej kontuzji stawu skokowego, więc nie wyszedłem na drugą połowę, by nie pogłębiać urazu - wyjaśnił.

Jak kapitan ocenia mecz? - Wiem, że Meksyk miał przewagę, ale wynik 1-1 jest sprawiedliwy, a nawet to my mogliśmy wygrać, bo w drugiej połowie mieliśmy lepszą sytuację na drugiego gola. Miał ją bodajże Adrian Mierzejewski, to była stuprocentowa okazja. Wydaje mi się, że gra mogła się podobać - było dużo fajnych akcji, nie brakowało sytuacji podbramkowych. Meksyk nie jest słabą drużyną, co pokazał nieraz wcześniej, a potwierdził w piątek w Warszawie. Fajnie było się zmierzyć z nią - powiedział "Błaszczu".

- Nie wiem za co Ludovic Obraniak dostał czerwoną kartkę, ale po tym fakcie nie oglądaliśmy już tak ciekawego meczu. Chociaż z drugiej strony, może i dobrze się stało, że mogliśmy się sprawdzić w tak ciężkiej sytuacji - bronić się w osłabieniu przeciw silnemu rywalowi. Wydaje mi się, że zdaliśmy ten test, pokazaliśmy, że łatwo nie pękamy - podkreślał Jakub.

- Staraliśmy się grać z kontry, na maksymalnie dwa kontakty, szybko zdobywać teren. Owszem, możemy wybrzydzać, że kilku sytuacji do dobrych kontr nie wykorzystaliśmy, a także na to, że momentami nie potrafiliśmy się utrzymać przy piłce, ale to nie dlatego, że nie potrafimy. Meksykanie chcieli stosować wysoki pressing, a my potrafiliśmy się z niego wydostawać, a że czasem zbyt łatwo traciliśmy piłkę, to było to spowodowane tym, że staraliśmy się rozgrywać ją jak najszybciej się da - tłumaczył.

Kapitan odniósł się też do powrotu do kadry Marcina Wasilewskiego. - Cieszę się z powrotu do kadry Marcina. Mając go za plecami czułem się pewnie, ale tak samo jest, gdy gra tam Łukasz Piszczek. Nie chodzi o to, aby kogokolwiek porównywać, tylko o grę Marcina, która po tak długiej przerwie była naprawdę bardzo dobra! Każdy jej element mógł się podobać - stwierdził.

W piątkowy wieczór Kuba o Niemcach nie chciał mówić. Gdy poprosiliśmy go o skomentowanie wysokiej wygranej naszego najbliższego rywala z Austrią aż 6-2 stwierdził krótko: O Niemcach teraz nie rozmawiajmy, tylko o Meksyku.

Michał Białoński, Dariusz Wołowski, Warszawa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje