Błaszczykowski: Koniec akcji "nadawanie polskich paszportów"

- Perquis, Polański, czy Adam Matuszczyk - wszyscy mają polskie korzenie i utożsamiają się z naszą reprezentacją, więc ich obecność w naszej kadrze mi nie przeszkadza. Wydaje mi się jednak, że etap nadawania obywatelstwa polskiego piłkarzom wychowanym zagranicą, przed Euro 2012 się skończył. Mamy już w kadrze wszystkie nazwiska, które chcieliśmy i teraz musimy zająć się przygotowaniami - powiedział nam kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski.

Jakub Błaszczykowski, reprezentacyjny pomocnik Borussi Dortmund, od niedzieli przygotowuje się w Gdańsku do starcia z Niemcami, jakie we wtorek o godz. 20:45 rozegramy na PGE Arenie, na jej otwarcie. Pewne jest jedno - od czasów przegranego 0-6 spotkania z Hiszpanią, reprezentacja Franciszka Smudy nie miała jeszcze tak silnego rywala, jakim jest bez wątpienia zespół Joachima Loewa.

Reklama

INTERIA.PL: Czy jako kapitan masz poczucie, że z meczu na mecz rośniecie i chociaż z różnych przyczyn wypada kilku zawodników, nadal tworzycie zespół?

Jakub Błaszczykowski, kapitan reprezentacji Polski: - Jestem daleki od tego, aby mówić, że już dzisiaj jest super, ekstra i elegancko, gdyż nadal w naszej grze są mankamenty, które staramy się eliminować. Najważniejsze, że cały czas idziemy do przodu i nasza gra wygląda coraz lepiej, mimo tego, że sytuacje związane z kontuzjami nas nie rozpieszczają. Jestem ostatnim, który powie, że nam nie idzie, ale też pierwszym, który wskaże mankamenty. Dlatego, spokojnie. Do mistrzostw Europy zostało jeszcze sporo czasu, a jak dobrze wiemy, ci którzy wspaniale grali na rok przed ważną imprezą w eliminacjach do niej, nie zawsze błyszczeli na samych mistrzostwach. Każdy turniej rządzi się swoimi prawami, a finały Euro 2012 są dla nas celem nadrzędnym.

W meczu z Niemcami na środku obrony zadebiutuje kolejny naturalizowany Polak, Damien Perquis. Czy ich ilość nie rozbije drużyny?

- Akurat sprawy Perquisa, czy wcześniej Polańskiego, były omawiane od dawna, więc wiedzieliśmy o tych piłkarzach. Ja nie mam negatywnego stosunku do wchodzącego do naszej kadry piłkarza, który ma polskie korzenie. A jak wiemy, Perquis, Polański, czy Adam Matuszczyk - wszyscy je mają i utożsamiają się z naszą reprezentacją. Wydaje mi się, że etap nadawania obywatelstwa polskiego piłkarzom wychowanym zagranicą przed Euro 2012 się skończył. Mamy już w kadrze wszystkie nazwiska, które chcieliśmy.

A Manuel Arboleda?

- To inny rozdział. Teraz mamy się skupić na przygotowaniach do mistrzostw Europy.

Pod nieobecność bezkonkurencyjnego na prawej obronie Łukasza Piszczka, w reprezentacji Polski na tej pozycji pojawili się jeszcze Marcin Wasilewski i Grzegorz Wojtkowiak. Z którym z nich lepiej ci się gra?

- Nie chcę porównywać w ten sposób, bo każdy z nich ma swoje atuty. Marcin w meczu z Meksykiem pokazał wolę walki i nieustępliwość, był mocnym punktem naszej drużyny.

Jak oceniasz wejście do kadry w meczu z Meksykiem gwiazdy Wisły Kraków, Patryka Małeckiego?

- Nie było mu łatwo, bo wszedł w drugiej połowie, a wówczas Meksykanie mieli przewagę w posiadaniu piłki i nasze kontry nie do końca wychodziły. Ale nie można mu odmówić tego, że walczył, starał się. Ciężko jednak ocenić go po tej jednej rozegranej połowie. W tak krótkim czasie ciężko pokazać pełną paletę swoich możliwości, ale Patryk i tak zrobił spory krok do przodu. Wygląda naprawdę dobrze, a przecież jest jeszcze młodym zawodnikiem, który nabierze doświadczenia poprzez występy w Lidze Europejskiej. Liga Europejska będzie dla Patryka małym testem, w którym będzie musiał dowieść tego, czy dojrzał już do większej piłki.

Podczas zgrupowania "Mały" miał na głowie reperkusje obraźliwej wypowiedzi pod adresem części kibiców Wisły, których musiał przepraszać będąc na zgrupowaniu. To mogło mu przeszkodzić w grze?

- Nie sądzę, a co do samego zajścia, to zdarza się, że człowieka ponoszą nerwy. Patryk jest akurat człowiekiem niekiedy aż za bardzo nerwowym. Przede wszystkim trzeba go oceniać za jego dokonania sportowe, bo to jest dla nas najważniejsze. Mamy wielu piłkarzy, którzy poza boiskiem mieli problemy, a na nim robili swoje. Patryk mógł czuć się rozgoryczony dwumeczem z APOEL-em. Po pierwszym spotkaniu wszyscy nosili go na rękach, myśleli, że Liga Mistrzów dla Wisły jest już załatwiona, tymczasem prawda okazała się być inna. I na pewno to też Patryka zabolało. Tak jak dobrze wiemy, zależy mu na dobru Wisły i na pewno to co powiedział pod adresem kibiców, wynikało z nerwów, a nie z premedytacji.

Rozmawiał: Michał Białoński

INTERIA.PL zaprasza na relację na żywo z meczu Polska - Niemcy - początek we wtorek o 20.45

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje