Beenhakker: Nie wykopałem Boruca

Po fatalnych błędach Artura Boruca w meczach eliminacji mistrzostw świata ze Słowacją i Irlandią Pólnocną jego pozycja w kadrze wyraźnie osłabła.

Boruca zabrakło w spotkaniu z San Marino, a także nie było go w składzie podczas zgrupowania kadry w RPA. Do tego doszły problemy w życiu osobistym golkipera Celtiku Glasgow.

Reklama

Wydaje się, że Boruc wychodzi na prostą. W sparingowych meczach "The Bhoys" reprezentant Polski imponuje wysoką dyspozycją. Boruc zbiera pochwały od nowego szkoleniowca Celtiku Tony'ego Mowbraya. Także szkoccy dziennikarze doceniają postawę polskiego bramkarza.

Pozytywne sygnały dotarły do selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera, który uznał, że Boruc jest już gotowy, aby wrócić do kadry i powołał go na towarzyski mecz z Grecją (środa godz. 20.30).

Holenderski szkoleniowiec biało-czerwonych stwierdził, że nigdy nie skreślił Boruca. "Różne bzdury ludzie wygadują. Mówiono, że wykopałem Boruca ze zgrupowania, kiedy naprawdę nic takiego się nie zdarzyło. Po spotkaniu w Belfaście rozmawialiśmy przez kilka godzin, próbując znaleźć najlepsze rozwiązanie i dla Artura, i dla całej drużyny przed kolejnym meczem eliminacyjnym z San Marino. Doszliśmy wspólnie z nim - podkreślam: wspólnie - do wniosku, że najlepiej będzie, jeśli wyjedzie. Nigdy go jednak nie wykopałem. Dlaczego miałbym to zrobić? Że popełnił jeden, czy drugi błąd? Nic podobnego. Błędy zdarzają się każdemu, ale nie rujnują tak nagle reputacji" - tłumaczył Beenhakker na łamach "Przeglądu Sportowego".

CZYTAJ TAKŻE:

Załuska: Z Arturem jesteśmy przyjaciółmi

Obraniak dołączył do nowych kolegów

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: San Marino | Boruc | beenhakker

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje