Bąk: Trzeba wierzyć

- Zaczęliśmy eliminacje od wygranej na wyjeździe z Irlandią Płn. To dodało pewności siebie - powiedział na łamach "Sportu" Jacek Bąk.

- Ważne było wówczas wszystko, co się wówczas stało. Potrzebny obóz w Niemczech, gdzie widać było ogromne skupienie i odpowiedzialność. Przecież wszyscy mieli jeszcze w głowach tę nieszczęsną Danię... - stwierdził Bąk.

Reklama

Zdaniem piłkarza francuskiego RC Lens największym problemem reprezentacji jest wyprowadzanie ataku i rozegranie piłki w środku pola.

- Potrzebujemy tam większej kreacji, prawdziwego lidera. Najbliżej jest tego Mirek Szymkowiak, ale musi grać co najmniej tak dobrze, jak w Cardiff - podkreślił Bąk.

Dla Bąką i zawodników z jego pokolenia mistrzostwa świata w 2006 roku to zapewne ostatnia z wielkich imprez, a następców nie widać. Jedynym młodym piłkarzem w reprezentacji prowadzonej przez Pawła Janasa jest Sebastian Mila.

- Następcy pewnie biegają po podwórkach, tylko, że w Polsce jest zły system szkolenia. W porównaniu z Francją, to przepaść. Brak bazy, brak pomocy najbiedniejszym, a przecież futbol był zawsze ogromną szansą dla tych, którym los nie dał sielankowego życia, ale dał siłę i charakter. Potem zaś brakuje presji ciągłego rozwoju. To największy grzech polskiej ligi. A problem jest wielki. Futbol jest dla młodych. Sam się nie poddam, ale nie chciałbym czekać do "czterdziestki", by pojawili się lepsi - podkreślił doświadczony obrońca.

Bąk uważa, że wiosenne mecze eliminacyjne będą bardzo trudne.

- Rywale wiedzą, jak gramy, a nasi kibice pewnie pomyślą, że skoro na wyjazdach strzelaliśmy po trzy gole, to u nas w każdym meczu padnie ich po sześć. Kapitał jednak jest i myślę, że go nie roztrwonimy. Jak będzie nam szło, to nawet z Anglią będzie można wygrać. Trzeba wierzyć - dodał.

INTERIA.PL/Sport
Dowiedz się więcej na temat: wierząca | Baku

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje