Awans FC Porto i Werderu!

Emocje sięgające szczytów towarzyszyły ostatecznemu rozstrzygnięciu w grupie H w piłkarskiej Lidze Mistrzów. Na drugim miejscu, dającym awans do 1/8 finału w okresie trwania meczów były trzy zespoły.

PSG i CSKA wypuściły swoje szanse z rąk, z czego skrzętnie skorzystało FC Porto, które dzięki bramce Benni McCarthy'ego pokonało Chelsea (2:1) i uzyskało upragniony awans.

Reklama

W Champions League pozostaje również Werder Brema, który pokonał Valencię na jej boisku. Formalności dopełnił Arsenal Londyn, który dzięki zwycięstwu 5:1 nad Rosenborgiem wygrał rywalizację w grupie E.

W grupie G oczy wszystkich skupione były na Estadio Mestalla w Walencji, gdzie w pojedynku gospodarzy z Werderem decydowały się losy awansu do następnej fazy rozgrywek. Ostatecznie przepustkę do lutowych gier w 1/8 finału wywalczył Werder, zwyciężając Valencia CF 2:0.

Mecz przypominał bardzo partię taktycznych szachów. Oba zespoły skupiły się głównie na obronie własnej bramki, ale o ile w przypadku zespołu z Bremy można to zrozumieć, o tyle w sytuacji podopiecznych Claudio Ranierego niekoniecznie.

Gospodarze musieli ten mecz wygrać, ale ich szkoleniowiec zdecydował się zaryzykować dopiero w 61. minucie, wprowadzając na murawę Vicente, Corradiego i Di Vaio. To właśnie ten ostatni był blisko wpisania się na listę strzelców - w 66. minucie zakończył kontrę gospodarzy pięknym uderzeniem z woleja, po którym piłka trafiła w poprzeczkę.

Ostatnie słowo, a konkretnie dwa należały do gości z Bremy. Paragwajczyk Nelson Valdez w 83. i 90. minucie zdobył gole dla Werderu, wprowadzając we wściekłość nie tylko kibiców, ale i piłkarzy gospodarzy. Efektem frustracji była czerwona kartka pokazana Angulo za brutalny faul na strzelcu bramek dla ekipy z Bremy. Piłkarz miejscowych nie utrzymał nerwów na wodzy nawet po sankcji nałożonej przez sędziego Friska. Angulo, schodząc z murawy, zdołał jeszcze opluć Borowskiego...

Nigdy wcześniej w rozgrywkach Champions League Valencia nie odpadła tak szybko. Zespół z Primera Division zagra w Pucharze UEFA, ale nie takie były chyba oczekiwania kibiców i władz klubu.

Grupę G na pierwszym miejscu i bez porażki ukończył Inter, bez problemów wygrywając u siebie z Anderlechtem 3:0. Prowadzenie dla podopiecznych Roberto Manciniego, którzy wystąpili w mocno zmienionym składzie w porównaniu z ostatnimi meczami ligowymi, zdobył w 33. minucie Cruz.

Ekipę z Brukseli pogrążył między 60. a 63. minutą Martins, dwukrotnie pokonując Van Steenberghe. Kończący rozgrywki grupowe bez choćby jednego punktu piłkarze Anderlechtu, w barwach którego całe spotkanie rozegrał Michał Żewłakow, nie zdołali natomiast pokonać debiutującego w Lidze Mistrzów młodego urugwajskiego bramkarza "nerazzurri" Cariniego.

Najwięcej niewiadomych przez wtorkowymi spotkaniami było w grupie H. Teoretycznie komfortową sytuację mieli piłkarze FC Porto, którzy podejmowali będącą już pewną awansu jedenastkę Chelsea. Londyńczycy napsuli jednak sporo krwi obrońcom trofeum, bowiem do 86. minuty na O'Dragao utrzymywał się niekorzystny dla miejscowych remis 1:1. Wówczas to McCarthy wykorzystał dośrodkowanie Quaresmy z lewej strony, strzałem głową pokonując Cecha. FC Porto "urwało się ze stryczka".

Na Parc des Princes liczną widownię zawiódł Paris Saint Germain, ulegając CSKA Moskwa 1:3 i nie tylko grzebiąc szansę na udział w 1/8, ale i spadając na ostatnie miejsce w grupie. Bohaterem ekipy ze stolicy Rosji był Semak, zdobywając trzy gole (28., 60. i 64. min). Jedyne trafienie (37. min) dla gospodarzy było dziełem Pancrate. Drużyna z Moskwy nie zdołała wprawdzie awansować do dalszych gier LM, ale na pocieszenie pozostanie im gra w Pucharze UEFA.

Przed ostatnią serią spotkań w grupie E pewni awansu do 1/8 Ligi Mistrzów byli piłkarze PSV Eindhoven. Korespondencyjny pojedynek o premiowane awansem drugie miejsce toczyły zespoły Arsenalu Londyn i Panathinaikosu Ateny. Ostatniemu zespołowi tej grupy Rosenborgowi Trondheim nie "groziło" nic. Norwegowie nie mieli już szans ani na awans, ani na grę w Pucharze UEFA.

Arsenal Londyn podejmował na Highbury Rosenborg Trondheim. Podopieczni Arsene'a Wengera nie zawiedli swoich kibiców i wysokim zwycięstwem nad najsłabszym zespołem grupy E (5:1), przypieczętowali awans do kolejnej rundy Champions League.

Menedżer Arsenalu wystawił do gry kilku zawodników, którzy rzadko dostają szansę gry. W wyjściowej jedenastce mistrzów Anglii znaleźli się: bramkarz Almunia oraz Cesc, Hoyte. Mimo to nie przeszkodziło to gospodarzom w odniesieniu efektownej wygranej. Już w 3. minucie Arsenal prowadził 1:0 po golu Reyesa. Kolejne dwa gole padły dla Arsenalu pomiędzy 24. a 29. minutą. Najpierw na listę strzelców wpisał się Henry, a na 3:0 podwyższył Cesc. W odpowiedzi Rosenborg przeprowadził akcję po której Hoftun pokonał Almunię. W 41. minucie Robert Pires strzałem z rzutu karnego strzelił bramkę na 4:1. Wynik meczu ustalił Van Persie.

Panathinaikos w ostatniej serii spotkań podejmował na stadionie Apostolosa Nikolaidisa pewny awansu PSV Einhoven. Żeby zająć drugie miejsce w grupie Emmanuel Olisadebe i spółka musieli pokonać Holendrów i liczyć na porażkę Arsenalu z Rosenborgiem. Pierwszy z tych warunków zespół "Wszechateńskich Koniczynek" spełnił. Panathinaikos wygrał 4:1. Wieści z Londynu nie były już tak dobre i na pocieszenie dla mistrza Grecji pozostanie Puchar UEFA.

Wynik spotkania otworzył w 30. minucie Papadopoulos. Radość z prowadzenia trwała zaledwie siedem minut. Do wyrównania doprowadził Beasley. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się wynikiem 1:1, sfaulowany w polu karnym został Papadopoulos, a sędzia Peter Frojdfeldt ze Szwecji wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał Munch. Ten sam zawodnik pokonał bramkarza gości po raz drugi w 57. minucie. Autorem ostatniej bramki dla gospodarzy był Sanmartean. Olisadebe wyszedł w podstawowej jedenastce, ale w 73. minucie zmienił go właśnie Sanmartean.

W grupie F awans do fazy pucharowej zapewniły sobie wcześniej jedenastki AC Milan i Barcelony. Jedyną niewiadomą w tej grupie było to, która z drużyn - Szachtar Donieck czy Celtic Glasgow - zagra w Pucharze UEFA.

Teoretycznie przed trudniejszym zadaniem stał Szachtar, który podejmował będącą w znakomitej formie Barcelonę. Trener "Dumy Katalonii" Frank Rijkaard oszczędzał siły swoich asów atutowych. Na ławce rezerwowych usiedli Ronaldinho, Deco i Eto'o. Wykorzystali to gospodarze wygrywając 2:0. Bohaterem spotkania był zdobywca obu goli Aghahowa, który pokonał Valdesa w 14. i 22. minucie. Całe zawody w barwach Szachtara rozegrał Mariusz Lewandowski. Dzięki pokonaniu Barcy i bezbramkowym remisie Celticu z AC Milan, trzecie miejsce i grę w Pucharze UEFA zapewnili sobie gracze Szachtara.

Zobacz wyniki i tabele Ligi Mistrzów.

Dowiedz się więcej na temat: zespoły | Liga Mistrzów | CSKA | gole | Londyn | UEFA | fc porto | Porto | awans

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama