Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Wisła Kraków, Groclin Grodzisk Wlkp. oraz Amica Wronki odniosły solidarne zwycięstwa w 9. kolejce naszej piłkarskiej ekstraklasy.

Z wymienionej trójki w najlepszej sytuacji są podopieczni Duszana Radolsky'ego, którzy mają jeszcze w zanadrzu zaległy pojedynek z warszawską Polonią i mogą - w razie zwycięstwa - awansować na pozycję lidera.

Reklama

A skoro mowa o Polonii. "Czarne Koszule" znów zawiodły, przegrywając w kiepskim stylu z Cracovią. Zespół ze stolicy zanotował w ten sposób piąty z rzędu ligowy mecz bez zwycięstwa.

ASY

Tomasz Frankowski (Wisła Kraków)

- W swojej karierze strzeliłem wiele ładniejszych bramek. W niedzielę wyszedł mi taki "farfocel". Przy tym golu większą "zasługę" miał bramkarz rywali niż ja - powiedział Tomasz Frankowski. W meczu z Odrą napastnik mistrza Polski zdobył swoją setną bramkę w 161. meczu w polskiej ekstraklasie. Tym samym, "Franek" jako 25. piłkarz znalazł się w elitarnym klubie "100".

Frankowski jest dwukrotnym królem strzelców polskiej ekstraklasy oraz czterokrotnym mistrzem Polski w barwach krakowskiej Wisły.

Mariusz Liberda (Groclin Grodzisk Wlkp.)

To, że podopieczni Duszana Radolsky'ego zainkasowali trzy punkty w Warszawie, w dużej mierze zawdzięczają swojemu bramkarzowi. Liberda kilkakrotnie potrafił wyjść obronną ręką z naprawdę trudnych sytuacji.

Najgorzej golkipera Groclinu będzie wspominał Piotr Włodarczyk. Napastnik Legii trzykrotnie miał okazje, aby pokonać Liberdę, za każdym razem górą był jednak bramkarz grodziszczan, choć w jednej sytuacji przyszła mu w sukurs także poprzeczka. Szczęście jednak sprzyja przecież lepszym.

Piotr Giza (Cracovia)

- Niech w końcu będzie głośno o Gizie, bo zawsze jak taki "szaraczek" stałem z boku - powiedział po meczu pomocnik "Pasów". A po dziewiątej kolejce na pewno o 24-latku będzie się często mówiło.

W 18. minucie Giza przeprowadził fantastyczny 50-metrowy rajd, podczas którego minął dwóch zawodników rywali, po czym ładnym uderzeniem pokonał Jacka Banaszyńskiego. Akcja "stadiony świata!". - Serce się raduje, że mamy w Polsce takich piłkarzy - stwierdzili w magazynie Liga + dziennikarze Canal+ Sport, oceniając wyczyn Gizy.

Grzegorz Niciński i Wojciech Łobodziński (Zagłębie Lubin)

Duet napastników miedziowego klubu zdobył pięć bramek dla swojej drużyny w spotkaniu z GKS-em Katowice. To o dwie więcej niż dotychczas obaj mieli w swoim dorobku po ośmiu kolejkach ekstraklasy. Skutecznością popisał się Niciński, który zdobył trzy gole, Łobodziński grał bardziej zespołowo, bo oprócz dwóch bramek zanotował także trzy asysty.

Zagłębie wygrało 7:0, ale mogło strzelić kilka goli więcej. - Gdybyśmy wszystkie sytuacje wykorzystali, to byłaby "dwucyfrówka", ale i tak rezultat jest nie najgorszy - stwierdził Łobodziński. To prawda. Taki wynik to wyrównanie najwyższego zwycięstwa w historii klubu w pierwszej lidze. Przed 11 laty z takim samym bagażem z Lubina do Wrocławia wracał Śląsk.

Czesław Michniewicz (trener Lecha Poznań)

As trochę na zachętę. "Kolejorz" w końcu, po 69 dniach, zdołał wygrać w polskiej ekstraklasie. Ostatni mecz w lidze Lech wygrał jeszcze w sierpniu w drugiej kolejce.

Ojcem sobotniego zwycięstwa poznaniaków można uznać ich trenera Czesława Michniewicza. W przerwie zdecydował się na zmianę - za Damiana Nawrocika wszedł Krzysztof Gajtkowski, który bardzo szybko doprowadził do wyrównania. W 88. minucie na placu pojawił się Błażej Telichowski i w ostatniej akcji spotkania zdobył zwycięskiego gola. To się nazywa "nos" trenerski.

CIENIASY

Piotr Dziurowicz (prezes GKS-u Katowice)

"Zamienił stryjek siekierkę na kijek". To powiedzenie jak ulał pasuje do prezesa "Gieksy". Dzień przed spotkaniem z Zagłębiem Lubin, postanowił on dokonać roszady na ławce trenerskiej. W miejsce Wojciecha Boreckiego zatrudnił Mieczysław Broniszewskiego, twierdząc, że drużynie potrzebny jest wstrząs.

I faktycznie w Lubinie katowiczanie przeżyli swoistą traumę. Przegrana GKS-u nie była niespodzianką, ale jej rozmiary już tak. 0:7 niechlubnie zapisze się w historii tego klubu, ponieważ to najwyższa porażka w pierwszoligowych występach "Gieksy" - Nie wiem, co to było, ale na pewno nie gra w piłkę - miał po meczu powiedzieć blady jak ściana Dziurowicz.

A propos Broniszewskiego. Kiedy na wiosnę debiutował jako trener Polonii Warszawa przegrał w derbach z Legią 2:7...

Janusz Wolański (Górnik Łęczna)

Co nie przystoi pierwszoligowemu zawodnikowi? Parę rzeczy byśmy znaleźli, ale na pewno piłkarz ekstraklasowego klubu powinien z metra skierować piłkę do siatki, szczególnie jeśli przed sobą nie ma już bramkarza, a pozostał tylko modlący się o cud obrońca rywali. I w 38. minucie spotkania w Szczecinie cud się wydarzył.

Wolański, będąc metr przed bramką rywali, trafił piłką w Julcimara stojącego na linii bramkowej. To było przy stanie 0:0. Gdyby pomocnik Górnika wykorzystał tę 200-procentową sytuację, to spotkanie mogło potoczyć się zupełnie inaczej.

Piotr Zygo (prezes Legii Warszawa)

Szefowie Legii po rewanżowym meczu z Austrią Wiedeń zwolnili trenera Dariusza Kubickiego. Od tego czasu minęło już trochę czasu, a prezes klubu z Łazienkowskiej nie potrafił (a może nie mógł?) znaleźć następcy. W tym czasie legioniści w lidze zremisowali z Lechem w Poznaniu i przegrali na Łazienkowskiej z Groclinem, a w Pucharze Polski ledwo 1:0 pokonali trzecioligowe Mazowsze Grójec.

W sobotnim meczu z grodziszczanami Legię prowadziło trio Krzysztof Gawara, Lucjan Brychczy i Jacek Zieliński. Widać prezes Zygo nie zna powiedzenia, że, "gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść" i chyba nie zdaje sobie sprawy, iż takie oczekiwanie na nowego szkoleniowca nie może dobrze wpływać na postawę piłkarzy. To widać po wynikach.

A poza tym, czy Kubicki rzeczywiście był taki zły...

Grzegorz Bronowicki (Górnik Łęczna)

Wśród Cieniasów znów piłkarz zespołu z Łęcznej, który był naprawdę bliski wywiezienia ze Szczecina choćby remisu. Górnik przegrywał wprawdzie 0:1, a potem 1:2 (piękną bramkę dla podopiecznych "Bobo" Kaczmarka zdobył Cezary Kucharski), ale cały czas "był w grze" i sprawiał gospodarzom duże kłopoty.

W 69. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał jednak Grzegorz Bronowicki, co znacznie zmniejszyło szansę gości na zdobycie wyrównującego gola. Piłkarz ekipy z Łęcznej oba upomnienia otrzymał w podobny sposób, chwytając rywali za koszulkę. Przynajmniej jednej z tych kartek rozsądny gracz mógłby uniknąć...

Polonia Warszawa

Panowie, obudźcie się! 12. pozycja w tabeli z zaledwie 8 punktami wywalczonymi w ośmiu spotkaniach, to nie jest powód do dumy. Zmorą "Czarnych Koszul" jest fatalna skuteczność - tylko 9 zdobytych goli (najmniej w ekstraklasie obok GKS-u Katowice, Górnika Łęczna, Górnika Zabrze i, uwaga, Legii Warszawa). Defensywa także nie błyszczy, czego dowodzi nie tak dawny remis 3:3 ze szczecińską Pogonią.

W piątek pod Wawelem Polonia poległa w pojedynku z Cracovią 1:2, notując tym samym piąty ligowy mecz z rzędu bez zwycięstwa. Czas przerwać tę serię.

Cytat kolejki:

- Nie przypuszczam, by zawodnicy zagrali przeciwko mnie. Bo byłoby to ich sportowe samobójstwo - szkoleniowiec GKS-u Katowice Mieczysław Broniszewski po debiucie na ławce klubu z Bukowej. Jego podopieczni ponieśli klęskę w Lubinie z Zagłębiem 0:7.

Przeczytaj relacje z CZATÓW z Jackiem Bednarzemi z Marcinem Zającem

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | Łęczna | frankowski | mecz | Grodzisk | Wisła Kraków | Groclin | Warszawa | Katowice | gks | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje