Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

W 28. kolejce naszej ekstraklasy obyło się bez większych sensacji, ale na szczęście nie oznaczało to braku emocji na ligowych stadionach.

Nie było także problemów ze znalezieniem bohaterów tej serii spotkań. Z antybohaterami było nieco gorzej, ale i tu pojawił się zdecydowany "lider".

Reklama

ASY

Krzysztof Gajtkowski (Lech Poznań)

OK, wygrana 6:0 z Pogonią nie jest jakimś wielkim osiągnięciem (patrz mecz "Portowców" z Górnikiem), ale zdobycie pięciu goli w jednym meczu musi zostać zauważone.

Tym razem przypomniał o sobie Krzysztof Gajtkowski, jeden z bohaterów wieści z rynku transferowego w zimowej przerwie. Napastnik drużyny z Poznania uzyskał w meczu z Pogonią pięć trafień, w tym cztery z rzędu. Komentarz zbyteczny...

Krzysztof Chrobak (trener Polonii)

Sobotnim zwycięstwem nad KSZO (2:1) Polonia zapewniła sobie pozostanie w ekstraklasie na najbliższy sezon. Niejako za całokształt warto więc umieścić na liście Asów szkoleniowca "Czarnych Koszul" Krzysztofa Chrobaka. Trener ten miał przed sobą bardzo trudne zadanie utrzymania w lidze przeżywającej poważne kłopoty Polonii i uczynił to nawet z nawiązką w całkiem dobrym stylu. Znany z dobrej pracy z młodzieżą Chrobak pokazał, że warto stawiać na "niezgranych" jeszcze trenerów, a nie poruszać w tym samym zaklętym kręgu nazwisk.

Napastnicy Wisły Kraków

Trzeba przyznać, iż atak krakowskiej Wisły wciąż spisuje się bez zarzutu. Bez znaczenia jest też fakt, kto w danym momencie tworzy go na murawie. Tak było w Płocku, gdzie będący ostatnio w świetnej formie Marcin Kuźba strzelił dwa gole, a wracający do dawnej dyspozycji Tomasz Frankowski dołożył jedno trafienie. Jeśli więc chodzi o atak swojego zespołu, to Henryk Kasperczak może spać spokojnie.

Andrzej Bledzewski (Szczakowianka Jaworzno)

Świetne interwencje tego golkipera w meczu z Legią uchroniły zespół z Jaworzna od porażki, która mogła mieć dla podopiecznych Albina Mikulskiego opłakane skutki. - Wznieśliśmy się na wyżyny możliwości - ocenił mecz Bledzewski i trudno mu nie przyznać racji, bowiem legioniści są drużyną znacznie lepszą. Także w tym meczu to oni byli bliżsi wygranej, ale Bledzewski bronił pewnie (nawet w sytuacji sam na sam z Saganowskim) i uratował punkt - może nawet na wagę utrzymania.

Stanisław Wróbel (GKS/Dospel Katowice)

W 17. minucie meczu GKS/Dospel - Odra Yahaya zgrał piłkę głową do stojącego na 14 m Stanisława Wróbla, a ten nie namyślając się uderzył z woleja. Efekt opisanej w poprzednim zdaniu akcji zasługuje z pewnością na wyróżnienie. Efekt czyli "filmowy" gol gracza, który w ostatnich spotkaniach prezentuje bardzo dobrą formę.

CIENIASY:

Damian Gorawski (Ruch Chorzów)

O nieskuteczności piłkarzy Ruchu Chorzów słychać od początku rundy wiosennej i można by o tym napisać książkę. Jednak w spotkaniu z Groclinem "Niebiescy" nie wykorzystali kilku "setek", a przodownikiem w partaczeniu okazji był Damian Gorawski. Nie trafić do pustej bramki, nie wykorzystać sytuacji sam na sam, to specjalność napastnika Ruchu. Z tak fatalnie rozregulowanym celownikiem, Gorawski nie powinien już zagrać do końca sezonu.

Amica Wronki

Gościnność wronieckiej Amiki ma szansę stać się przysłowiową. Być może niebawem będziemy mówili: "Gościnni jak piłkarze Amiki". Prowadząc 2:0 z Zagłębiem podopieczni Stefana Majewskiego nagle zapomnieli o agresywności oraz pilnowaniu rywali i mecz zakończył się podziałem punktów, których tak bardzo potrzebuje zespół z Lubina. Druga bramka dla Zagłębia była już ewidentnym odpuszczeniem obrońców tak, że Szczypkowski nie mógł nie trafić. (Gorawski jest tylko jeden).

Odra Wodzisław

Marzenia o grze Odry w Pucharze UEFA spełzły na niczym. Podopieczni Ryszarda Wieczorka w dwóch ostatnich meczach nie zdobyli żadnego punktu. Porażki z Amiką i GKS/Dospelem sprawiły, że wodzisławianie stracili już raczej szansę na miejsce gwarantujące grę w Pucharze UEFA.

Zbigniew Marczyk (sędzia z Piły)

Kolejny arbiter, któremu słońce przeszkadza we właściwym postrzeganiu boiskowej rzeczywistości. Marczyk nie podyktował dwóch ewidentnych rzutów karnych dla Legii, a faulowanemu Saganowskiemu pokazał żółty kartonik. Słaby wzrok? Rozkojarzenie? A może chęć pomocy (nieświadomej oczywiście) zagrożonej spadkiem Garbarnii?

Dobrze, że już kończy się sezon, bo sędziowie mylą się częściej niż piłkarze, z Gorawskim włącznie.

Dowiedz się więcej na temat: mecz | gks | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama