Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Porażka krakowskiej Wisły w Katowicach 0:1 była największym wydarzeniem 26. kolejki piłkarskiej ekstraklasy i spowodowała, że walka o tytuł jeszcze się nie skończyła.

Trzy punkty straty do "Białej Gwiazdy" mają teraz podopieczni Jana Żurka, a cztery piłkarze Groclinu, Odry i Legii. Cztery ostatnie kolejki powinny zapierać dech w piersiach...

Reklama

ASY

Paweł Adamczyk (GKS/Dospel Katowice)

Paweł Adamczyk, niegdyś gracz "Białej Gwiazdy", zemścił się na swoim byłym klubie. Obrońca GKS-u zdobył w meczu na szczycie z Wisłą bardzo ważnego gola, który dał katowiczanom bezcenne trzy punkty. Wyręczył także swoich kolegów z ataku, którzy mimo wielu sytuacji nie mogli pokonać świetnie dysponowanego tego dnia Piekutowskiego. Adamczyk zachował się jak rasowy napastnik i po rzucie rożnym z bliska wepchnął piłkę do siatki, zarabiając także miejsce wśród Asów.

Grzegorz Rasiak (Groclin Grodzisk)

Napastnik Groclinu zrobił to, czego się od niego wymaga. Strzelił gola na wagę trzech punktów w 90. minucie meczu z Lechem w Poznaniu. Powracający po chorobie Rasiak nie przestraszył się wychodzącego z bramki Tyrajskiego i głową umieścił piłkę w siatce. Gospodarze domagali się wprawdzie odgwizdania faulu gracza z Grodziska na swoim bramkarzu, ale sędzia tego nie zrobił i Rasiak mógł trafić na listę wyróżnionych.

Arkadiusz Klimek (Zagłębie Lubin)

Wśród "Asów" kolejny strzelec ważnego gola, dającego Zagłębiu zwycięstwo w pojedynku o przysłowiowe sześć punktów ze Szczakowianką. - Strzeliłem zwycięskiego gola, ale wcale nie czuję się bohaterem - powiedział napastnik ekipy z Lubina. Skromność Klimka bardzo nas ujęła, ale chyba była fałszywa...

Marek Saganowski (Legia Warszawa)

Piłkarz Legii już kolejny raz z rzędu ląduje na liście Asów, ale całkowicie na to zasługuje, bowiem zdobył pięć goli w czterech ostatnich meczach. Tym razem popularny "Sagan" pognębił Widzew, strzelając mu dwa gole. Dla byłego gracza ŁKS-u z pewnością słodka była zemsta na byłych najgroźniejszych rywalach.

Tomasz Dymanowski (KSZO Ostrowiec)

Dziwić może obecność w tym zestawieniu bramkarza praktycznie zdegradowanego już KSZO, ale tych którzy oglądają jego ostatnie występny nie powinna. Dymanowski robi co może, by zespół z Ostrowca zachował twarz i przegrywał jak najniżej ligowe mecze. W ubiegłą sobotę w meczu z Odrą golkiper KSZO obronił jedenastkę, wykonywaną przez Wojciecha Górskiego i gdyby jego koledzy mieli więcej szczęścia w końcówce, to ta interwencja mogła mieć wartość punktu.

- Nie czuję się bohaterem meczu, bo nim nigdy nie byłem, ani nie będę - powiedział bramkarz KSZO. Jeszcze jeden skromny ligowiec...

CIENIASY

Obrona Wisły Kraków

Reprezentacyjna czwórka obrońców krakowskiej Wisły nie popisała się w meczu z GKS-em. Jeśli najlepszym zawodnikiem zespołu jest bramkarz, to nie wystawia to dobrej oceny defensorom. Baszczyński, Głowacki, Jop i Stolarczyk nie potrafili sobie poradzić z atakami katowiczan. Byli wolni, mało zdecydowani i popełniali proste błędy. Jeśli ich gra nie polepszy się w kolejnych meczach, tytuł mistrzowski może uciec...

Zbigniew Robakiewicz (Widzew Łódź)

Gdyby Robakiewicz trzymał się bliżej linii bramkowej, może Widzew nie straciłby dwóch bramek. Przy strzałach Marka Saganowskiego (przedniej marki) łódzki bramkarz próbował grać na pozycji ostatniego obrońcy, a piłka dwa razy przeleciała mu nad głową, wpadając do siatki. Trener Franciszek Smuda powinien przypomnieć Robakiewiczowi, że ostatnim obrońcą w Widzewie jest Kazimierz Węgrzyn, a on pełni rolę bramkarza.

Michał Goliński (Lech Poznań)

Ten młody piłkarz, reprezentant młodzieżówki, nie ma ostatnio najlepszej formy. W meczu z Groclinem pojawił się na boisku w 75. minucie i mógł zostać bohaterem. Niestety, ku rozpaczy wspaniałej poznańskiej publiczności, Goliński spartaczył dwie wyborowe okazje do strzelenia bramki. Lechici zostali za to skarceni, gdyż w ostatniej minucie dobił ich Rasiak. Golińskiemu radzimy więcej strzelać na treningach, nawet do pustej bramki...

Wisła Płock

Finalista Pucharu Polski podszedł do meczu ze zdegradowaną już Pogonią Szczecin na wielkim luzie. Płocczanie zlekceważyli rywala i kibiców, grając ospale i bez pomysłu. Prezes Dmoszyński zapowiedział, że mimo wygranej jego piłkarze nie otrzymają premii za 3 punkty, gdyż nie podeszli poważnie do swoich obowiązków.

Piotr Siedlecki (sędzia ze Szczecina)

Dawno już nie było na naszej liście Cieniasów żadnego arbitra. Aby to miejsce nie zostało puste, zatroszczył się sędzia Piotr Siedlecki. W 44. minucie meczu GKS/Dospel - Wisła Kraków arbiter nie zauważył faulu w polu karnym na Macieju Żurawskim, czym rozwścieczył napastnika Wisły. Wiślacy wysyłają sędziego do okulisty, ale my radzimy Siedleckiemu unikania prowadzenia spotkań w słońcu. Upał nie jest sprzymierzeńcem arbitra ze Szczecina.

Dowiedz się więcej na temat: kolejka | napastnik | sędzia | bramki | bramkarz | Widzew | gks | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje