Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Ósma wiosenna edycja naszego tradycyjnego podsumowania kolejki ekstraklasy na pierwszym planie stawia nie grę piłkarzy, ale niestety skandaliczny incydent podczas meczu w Krakowie z Kalu Uche w roli głównej.

Mamy nadzieję, że utalentowany pomocnik Wisły okaże skruchę i teraz będzie przynosił krakowskiej Wiśle i jej kibicom już tylko radość, a nie wstyd.

Reklama

Po 8. kolejce z czysto piłkarskich faktów warto odnotować dobra grę młodych piłkarzy Legii (Boruc, Saganowski), udane występy w roli jokerów Roberta Dymkowskiego i Sylwestra Czereszewskiego oraz zastanawiający kryzys śląskiego duetu z Katowic i Chorzowa.

ASY

Marek Saganowski (Legia Warszawa)

Napastnik Legii błysnął formę i skutecznością w meczu z defensywnie nastawioną drużyną GKS/Dospel. "Sagan" dwa razy pokonał reprezentacyjnego bramkarza Tkocza i znacznie przyczynił się do zwycięstwa Legii. Czyżby Saganowski wracał do dawnej, świetnej formy, kiedy to jako zawodnik ŁKS czarował swoją techniką na ligowych boiskach? Oby tak było, bo bramkostrzelni napastnicy są potrzebni reprezentacji narodowej.

Robert Dymkowski (Widzew Łódź)

Walka o utrzymanie w ekstraklasie Widzewa rozpoczęła się świetnie. Po przyjściu Franciszka Smudy łodzianie wygrali dwa mecze z rzędu i idą w górę tabeli. Jednym z ojców sukcesu w meczu z Ruchem był doświadczony Robert Dymkowski. Sześć minut po wejściu na boisko, Dymkowski strzałem głową dał zwycięstwo Widzewowi. Trzy punkty zdobyte w Chorzowie, z pewnością wzmocnią psychicznie łodzian, a Dymkowski udowodnił, że warto na niego stawiać.

Sylwester Czereszewski (Lech Poznań)

Gol Czereszewskiego w końcówce spotkania w Jaworznie pozwoli Lechowi na spokojną grę do końca sezonu. "Czereś" wszedł na boisko w 82. minucie i przesądził o wygranej Lecha. W polu karnym zachował się jak wytrawny napastnik: przyjął piłkę z obrońcą na plecach, obrócił się i nie dał szans Bledzewskiemu. Doświadczenie Czereszewskiego jeszcze nie raz pomoże poznaniakom!

Artur Boruc (Legia Warszawa)

Perypetie zdrowotne bramkarz Legii ma już za sobą. W spotkaniu z GKS Boruc kilka razy uchronił Legię przed utratą gola jeszcze przy stanie 0:0. Na uwagę zasługuje fakt dobrej gry na przedpolu i umiejętność dobrego ustawiania się przy stałych fragmentach gry. Gra w lidze i nabieranie doświadczenia mogą spowodować rozwój kariery w dobrym kierunku.

Andrzej Niedzielan (Groclin Grodzisk Wlkp.)

Piękna bramka otwierająca wynik meczu z Polonią napawa nadzieją przed meczem reprezentacji z Belgią. Niedzielan pięknie przyjął podanie od Sebastiana Mili i z powietrza huknął pod poprzeczkę dając Groclinowi prowadzenie. Nie ulega wątpliwości, że to zdolny piłkarz i co najważniejsze stale się rozwija. Prezes Drzymała zrobił dobry interes na tym zawodniku.

CIENIASY

Kalu Uche (Wisła Kraków)

Z reguły przez nas wyróżniany młody Nigeryjczyk w meczu z Amiką znów dał wielki pokaz... ale tym razem chamstwa i prostactwa. Uche po starciu z Zieńczukiem i wymianie słownej (treści rozbieżnej wedle wersji pomocnika Wisły i Amiki) z premedytacją opluł piłkarza z Wronek, co skwapliwie zarejestrowała telewizyjna kamera.

Uche jako piłkarz jest prymusem naszej ekstraklasy, niemniej kilka lekcji wychowania i kultury osobistej powinien sobie zafundować. W Premiership komisja dyscypliny zapewne odsunęłaby takiego wyrostka na kilka spotkań. Zobaczymy jak zareaguje na zdarzenie PZPN.

Dospel Katowice

Rewelacja tego sezonu znacznie spuściła z tonu i przegrała już trzecie kolejne spotkanie. Na Łazienkowskiej podopieczni Jana Żurka byli tylko tłem dla mistrzów Polski, a w dodatku fatalny kiks przydarzył się ostoi drużyny. Po strzale Jarzębowskiego Jarosław Tkocz przepuścił piłkę pod brzuchem i ta wpadła do siatki. Na pocieszenie katowiczanom pozostaje fakt, że każdy klub w naszej ekstraklasie przeżywa prędzej czy później jakiś, a ten dotknął teraz klub z Bukowej

Jacek Matyja (Ruch Chorzów)

Obrońca niebieskich nie wytrzymał najwyraźniej napięcia spotkania z Widzewem i pod koniec pierwszej połowy popełnił błąd, który praktycznie ustawił ten mecz. Po dośrodkowaniu Mosóra w stronę Włodarczyka, Matyja odruchowo wystawił rękę , w którą trafiła akurat futbolówka. Na nieszczęście dla dla obrońcy Ruchu całe zdarzenie miało miejsce w polu karnym i arbiter musiał wskazać na wapno. Ruch ostatecznie przegrał ten ważny mecz, a błąd Matyji pociągnął za sobą prawdopodobnie... dymisję szkoleniowca.

Rafał Rogowski, (Pogoń Szczecin)

18-letniego piłkarza trudno od razu tępić za winy, niemniej młody bramkarz Pogoni musi się jeszcze bardzo wiele uczyć, aby kiedyś stanąć między słupkami jakiegoś zespołu. Po fatalnym upadku Olszewskiego Rogowski zadebiutował w ekstraklasie, ale z pewnością o tym debiucie będzie chciał jak najszybciej zapomnieć.

Nie wychodził do prostych dośrodkowań, gubił się przy interwencjach i w efekcie po przerwie Pogoń straciła jeszcze cztery bramki. Trzeba jasno powiedzieć, że trzy z nich były do uratowania. Jedną pewnie byśmy młodemu bramkarzowi podarowali, ale co za dużo to ...

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama