Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

To już szóste w rundzie wiosennej zestawienie Asów i Cieniasów piłkarskiej ekstraklasy. W 21. kolejce nie brakowało ciekawych spotkań i nawet te mecze (patrz: Pogoń - Wisła), które nie zapowiadały emocji dostarczyły ich w nadmiarze.

Wciąż formą imponuje Groclin Dyskobolia, który konsekwentnie gromadzi punkty i wysyła wiadomość do będącej w dość przeciętnej formie krakowskiej Wisły: "Bójcie się".

Reklama

ASY

Bobo Kaczmarek (trener Dyskobolii)

Trudno nie zauważyć korzystnego wpływu pracy tego szkoleniowca na wyniki, a także poziom gry zespołu z Grodziska. Popularny "Bobo" w pierwszych meczach na wiosnę doskonale taktycznie ustawiał zespół pod każdego z rywali. W grze Groclinu nie ma przypadkowości, a rezultaty są dobre nie tylko wówczas, kiedy "idzie" całemu zespołowi.

Legia Warszawa

OK, wygrana u siebie z przeżywającym ogromne kłopoty KSZO nie jest żadnym wielkim wyczynem, ale styl w jakim podopieczni Dragomira Okuki poradzili sobie z rywalem może imponować. W przeciwieństwie do Wisły, która wymęczyła wygraną w Szczecinie, legioniści nie zlekceważyli rywala ani... publiczności. Po raz kolejny świetnie spisała się II linia zespołu ze stolicy, raz po raz stwarzając napastnikom sytuację do wpisania się na listę strzelców. 6:0 to wcale nie najwyższe rozmiary w jakich zespół z Ostrowca mógł polec na Łazienkowskiej.

Adrian Sikora (Górnik Zabrze)

Na liście Asów może nieco na wyrost, ale naszym zdaniem warto promować wyróżniających się ligowców. Ten 23-letni napastnik, który według naocznych obserwatorów może stać się następcą Niedzielana w Górniku, w środę zdobył swoje dwa pierwsze gole w lidze. W sobotę natomiast dorzucił trzeciego, o tyle ważniejszego, iż dającego trzy cenne punkty podopiecznym Waldemara Fornalika w meczu z Amiką. Zgodnie z zabrzańską tradycją, Sikora otrzymał po meczu koguta, a od nas miejsce wśród Asów. Czekamy na dalszy rozwój talentu.

Krzysztof Przytuła (Szczakowianka Jaworzno)

Bez wątpienia piłkarz meczu Szczakowianka - Wisła Płock (2:0). Bardzo dobry występ tego zawodnika został dodatkowo okraszony golem, którego nie powstydziłaby się żadna gwiazda ligi. Przytuła wykorzystał stratę piłki Branfiłowa w środku pola, podciągnął kilkanaście metrów i popisał się mierzonym strzałem z 16 metrów - ręce same składały się do oklasków.

Grzegorz Niciński (Zagłębie Lubin)

Przed meczem Zagłębia z GKS-em pisaliśmy, że najwyższy już czas, by przebudzili się gracze z Lubina, którzy przecież potrafią zdobywać gole. Mieliśmy także na myśli Nicińskiego i on nas nie zawiódł. W 8. minucie zachował zimną krew w polu karnym i umieścił piłkę w siatce, podwyższając stan meczu na 2:0 dla Zagłębia. Były gracz Wisły miał także szansę na gola kolejki, ale jego piękne uderzenie nożycami w II połowie minęło światło bramki.

CIENIASY

Wisła Płock

Podopieczni Mieczysława Broniszewskiego zdobyli wiosną tylko dwa punkty. Kadrowo zespół jest na tyle mocny, że powinien znajdować w środku tabeli, a wszystko na to wskazuje, że będzie walczył o utrzymanie. W Płocku albo dojdzie do "trzęsienia ziemi", albo znów to miasto nie będzie miało drużyny w ekstraklasie. Do końca jeszcze 9 kolejek i naprawdę wszystko można naprawić. Trzeba tylko chcieć...

Arkadiusz Klimek (Zagłębie Lubin)

Umieszczenie gracza zwycięskiej drużyny i to z liderem (Dospel) na liście Cieniasów może wydawać się dziwne. Niemniej jednak Klimek zrobił w niedzielnym meczu wszystko, aby go skrytykować. Napastnik Zagłębia zmarnował przynajmniej trzy stuprocentowe sytuacje do zdobycia bramki, które z pewnością wykorzystałby każdy junior. Chodziło bowiem tylko o dostawienie stopy lub głowy do lecącej piłki. Nawet prosta czynność w meczu z Katowicami, była dla Klimka zbyt trudna.

Atak Ruchu Chorzów

- Napastników rozlicza się ze strzelonych bramek - mawiają piłkarze. No to rozliczmy napastników Ruchu. Od 281 minut żadnemu napastnikowi Ruchu nie udało się zdobyć bramki. Ostatni raz golkipera rywali pokonał Krzysztof Bizacki w 3. kolejce rundy wiosennej w meczu z KSZO (0:2). W Ostrowcu "niebiescy" strzelili jedyne gole w rundzie rewanżowej. Cała nadzieja w powracającym po kontuzji do zdrowia Damianie Gorawskim. Może on "pociągnie" Ruch, ku uciesze kibiców z ul. Cichej.

Grzegorz Gilewski (sędzia z Radomia)

W spotkaniu Szczakowianki z Wisłą Płock arbiter z Radomia popełnił kilka dyskwalifikujących go błędów. Dwa razy nie podyktował ewidentnego rzutu karnego. Największą plamę dał jednak po ostrym wejściu Maćkiewicza w Bledzewskiego. Napastnik Wisły kopnął w twarz bramkarza Garbarni i ujrzał tylko żółtą kartkę, choć należała się czerwona. Pan sędzia poprowadzi niebawem mecz na szczycie w lidze słowackiej i do tego czasu może (powinien) jeszcze poczytać przepisy gry w piłkę nożną.

Widzew Łódź

Prowadząc 1:0 z Lechem w Poznaniu, piłkarze Widzewa cofnęli się w drugiej połowie pod własną bramkę, broniąc korzystnego wyniku. Skończyło się to dla łodzian fatalnie, gdyż w ciągu siedmiu minut stracili dwie bramki i trzy punkty. Franciszek Smuda powinien przypomnieć zawodnikom starą, ale jakże słuszną zasadę, że najlepszą obroną jest atak.

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | gole | Płock | napastnik | bramki | asy i cieniasy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje