Arsenal i MU gubią punkty

Arsenal Londyn zremisował niespodziewanie przed własną publicznością z Southampton 2:2, natomiast Manchester United przegrał sensacyjnie w Portsmouth 0:2 w sobotnich spotkaniach 11. kolejki angielskiej Premier League.

Wpadki "Kanonierów" i "Czerwonych Diabłów" wykorzystała Chelsea. "The Blues" wygrali w Birmingham z West Bromwich Albion 4:1 i po tym zwycięstwie zrównali się punktami z liderującym w tabeli Arsenalem.

Reklama

Na Highbury zwiastunem kłopotów "The Gunners" było w 30. minucie pudło z rzutu karnego Thierry'ego Henry. Francuz zrehabilitował się swoim kibicom w 67. minucie, kiedy to po świetnym zagraniu Bergkampa uciekł obrońcom rywali ze spalonego i w sytuacji sam na sam nie dał szans Finowi Antiemu Niemi.

Kiedy fani "Kanonierów" oczekiwali kolejnych goli swoich pupili, do siatki gospodarzy niespodziewanie trafiali "Święci". Dośrodkowania w 80. i 85. minucie rezerwowego Neila McCanna zamienił na bramki Irlandczyk Rory Delap. "Kanonierów" z opresji wybawił w doliczonym czasie gry Robie van Persie. Pozyskany z Feyenoordu skrzydłowy reprezentacji Holandii zdobył w ten sposób swojego premierowego gola na angielskich boiskach.

Prawdziwa sensacja miała miejsce w Portsmouth. Na Fratton Park podopieczni Harry'ego Redknappa utarli nosa, opromienionym przed tygodniem kontrowersyjnym sukcesem nad Arsenalem, piłkarzom Manchesteru United. "Czerwonych Diabłów" pogrążyły w drugiej połowie strzały z rzutu karnego Davida Unswortha oraz Nigeryjczyka Yakubu Ayegbeni.

Z trójki głównych kandydatów do mistrzowskiego tytułu nie zawiodła tylko Chelsea, której piłkarze wreszcie częściej trafiają do siatki, aniżeli miało to miejsce na początku sezonu (po 9. kolejkach było raptem 8 goli). Przed tygodniem podopieczni Jose Mourinho rozbili Blackburn 4:0, a teraz pokonali w Birmingham ekipę West Bromwich Albion 4:1. Bramki dla zespołu Abramowicza strzelali kolejno Wiliam Gallas, Eidur Gudjohnsen, Damien Duff i Frank Lampard.

Kolejne spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział Jerzy Dudek. Liverpool tylko zremisował na wyjeździe z Blackburn Rovers 2:2. Na Ewood Park "The Reds" objęli prowadzenie w 7. minucie po strzale Johna Arne Riise. Niespełna dziesięć minut późnej podanie Australijczyka Emertona wykorzystał Jay Bothroyd i kibice gospodarzy cieszyli się z wyrównania. Tuż przed przerwą Cris Kirlkland ponownie wyciągnął piłkę z siatki, po tym jak precyzyjnym strzałem zaskoczył go Emerton. Punkt dla Liverpoolu uratował w 54. minucie po indywidualnej akcji Czech Milan Baros.

W pierwszym meczu 11. kolejki Birmingham City przegrał z Crystal Palace 0:1. Na St. Andrews zwycięską bramkę dla gości zdobył w 41. minucie Andrew Johnson. Było to już 8 trafienie stołecznego napastnika w obecnych rozgrywkach. Filigranowy Johnson ma tylko dwa gole mniej od Thierry'ego Henry.

Po tym zwycięstwie beniaminek awansował na 14 pozycję w tabeli i o dwa punkty wyprzedza Birmingham, które w tym sezonie na razie rozczarowuje (tylko jedna wygrana).

Zobacz wyniki 11. kolejki angielskiej Premier League

Dowiedz się więcej na temat: united | kolejka | Premier League | birmingham

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje