Afera w azjatyckiej Lidze Mistrzów. Andre Villas-Boas oskarżył rywali, sędziego i federację

Trener Szanghaj SIPG Andre Villas-Boas stracił nerwy i oskarżył Guangzhou Evergrande o brudne zagrania, a Azjatycką Federację Piłki Nożnej (AFC) oraz irańskiego sędziego o sprzyjanie rywalom. Władze AFC rozpoczęły postępowanie dyscyplinarne wobec szkoleniowca.

Portugalski trener nie wytrzymał napięcia po ćwierćfinale azjatyckiej Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu jego zespół rozbił potężnego rywala 4-0, a w rewanżu przegrał 1-5 i losy awansu do półfinału przesądziły się w rzutach karnych, które ekipa Villasa-Boasa wygrała 5-4.

Reklama

Mimo historycznego awansu, Portugalczyk był pełen negatywnych emocji tuż po spotkaniu. Oskarżył rywali o brudne sztuczki. Dowodził, że przeciwnicy utrudniali jego drużynie podróż na mecz i celowo doprowadzili do kolizji na drodze. Stwierdził, że te same samochody miały trzy wypadki tuż przed ich autokarem.

Trener Szanghaj SIPG miał też ogromne pretensje do irańskiego sędziego, który w rewanżowym meczu wyrzucił z boiska dwóch jego piłkarzy.

Szkoleniowiec, który wcześniej prowadził m.in. Chelsea, Tottenham i FC Porto, z którym w 2011 roku wygrał Ligę Europejską, zaatakował szefów Azjatyckiej Federacji Piłki Nożnej oskarżając ich o to, że pilnują interesów Guangzhou Evergrande.

"To hańba, hańba!" - krzyczał Villas-Boas.

Klub Guangzhou Evergrande odmówił komentarza, a władze ACF zapowiedziały, że rozpoczynają postępowanie dyscyplinarne wobec trenera Szanghaj SIPG.

W półfinale azjatyckiej Ligi Mistrzów jego zespół zmierzy się z japońskim Urawa Red Diamonds.

MZ

Dowiedz się więcej na temat: Andre Villas-Boas | Szanghaj SIPG | Guangzhou Evergrande

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama